Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zack. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zack. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 11 września 2018

Od Zacka CD Reiko

Reiko opowiedziała mi swoją historię. Była całkiem ciekawa, chyba dużo bardziej niż moja. Na pewno, u mnie nie było takich akcji. Kiedy Lwica odbiła piłeczkę, nie wiedziałem jak mam zacząć.
- Zanudzę Cię chyba ... moja historia nie jest ani trochę ciekawa, to taka miłosna wesoła, nudna.
- Miłosna brzmi ciekawie.
- No dobra, ale ostrzegałem ...Więc, dawno temu mój tatuś  Khan będący hybrydą lwa i tygrysa. Poznał moją mamę Zuri również hybrydę tylko, że lwa i lamparta. Mamuśka miała wyjść za mąż za księcia Jeffa, był lwem. Podobno straszny palant. A tata był zaręczony już z księżniczką Pandorą to była tygrysica. Byli z odległych stad, poznali się podczas sojuszu i zakochali od pierwszego wejrzenia. Potajemne spotkania, listy miłosne. W końcu okazało się, że Zuri jest w ciąży i musieli uciec, bo to byłem Ja. Podobno Jeff i Pandora też byli zakochani w sobie i ten ślub to formalność. Po kilki miesiącach, urodziłem się. Jedyne kochane dziecko, więc żyłem jak w raju. Rodzice bardzo mnie kochali i opowiadali mi wiele miłosnych historii. Poświęcili mi masę czasu, a ja cóż. Zachwycony ich historią uznałem, że pora ruszyć się z małego raju który mi stworzyli aby się zakochać. To tyle, nic specjalnego.
- Super, a jak to było z tymi listami ? potajemnymi spotkaniami ?
- No normalnie, wymykali się nocą, musieli oszukiwać i wykiwać strażników. Jakoś im się to udało.
Nagle usłyszałem trzepot skrzydeł a na ziemi wylądował mój towarzysz.
~ O mnie już nie łaska wspomnieć. - mruknął
- Ach to jest mój przyjaciel Hitachi a to Reiko poznajcie się.
- Miło mi -uśmiechnęła się lwica.
~ Też - mruknął bez entuzjazmu.
Spojrzałem na Reiko i uśmiechnąłem się.
- On taki jest - szepnąłem.
- W takim razie jak poznaliście się ?
- Jego rodzice zostali zabici a ja zabrałem go do domu jak był mały, wychowaliśmy się jak rodzeństwo, to taki mój większy, ale młodszy braciszek. - Zaśmiałem się.
- Wow. Ja też mam, tylko towarzyszkę.
Hitachi od razu wykazał się lekkim zainteresowaniem.
~ Latam tutaj kilka godzin nie spotkałem ani jednego smoka.

Reiko?
✐ 344 słów
+10 SK

wtorek, 28 sierpnia 2018

Od Zacka CD. Reiko

Super teraz czeka mnie szukanie lwicy. Mam nadzieję, że nic jej się nie stało. Zwykłe polowanie zmieniło się w akcje ratunkową mistycznego stworzenia. Nagle zobaczyłem krew i ślady łap. Bez wątpienia to jej ślady. Zmartwiłem się, że coś jej się stało. Zacząłem mieć wyrzuty sumienia, że to wszystko moja wina. Gdybym wtedy się nie zakradł, zwierzę nie uciekłoby. Nie musiałbym wpadać tedy na genialny pomysł aby je odnaleźć. Zapewne sam z siebie by tam nie poszedł. Nie zaatakowały by nas stwory a Rei nie byłaby ranna. Czułem się z tym wszystkim fatalnie. Ruszyłem za nimi biegiem za śladami do momentu aż dostrzegłem Rei. W sumie ten skrót imienia wydaje się spoko. Myślę, że się nie obrazi jeśli tak się zacznę do niej zwracać. Poczułem ulgę gdy ją ujrzałem, ale martwiła mnie rana lwicy. Nie podobało mi się, że tak mocno krwawi.
-Rei, co się  stało ? Jesteś ranna !
Spojrzała na mnie i wzięła głęboki oddech. W moich oczach pojawił się niepokój. Martwiłem się o nią, dlaczego ? Byłą pierwszą osobą jaką poznałem i już polubiłem. Prze zemnie tera na pewno cierpi, pomimo, że starła się to ukryć. Ta paskudna rana musiała sprawiać jej duży dyskomfort.
- Oberwałam ale jednorożec jest bezpieczny. - Odparła z ulgą.
Nie byłem co do tego pewny, ale wierzyłem, że dała sobie radę i chociaż jej się udało. Poczułem się beznadziejnie, że mój plan nie wypalił i przeoczyłem ten spory fakt iż nie wszystkie stwory za mną ruszyły.
- Trzeba iść z tym do medyka, dasz radę iść o własnych siłach ?
- Tak, spokojnie dam radę, miewałam gorsze obrażenia.
Byłem na siebie zły, wolałem aby to mnie dorwał a nie ją. Ruszyliśmy do jaskini medyka.
- Kto się tym zajmuje ?
- Blue ... będziesz miał okazję poznać.
Po dotarciu na miejsce Blue opatrzył Rei i zaszył ranę.
- Będziesz żyć - stwierdził.
Wraz z Rei udaliśmy się pod jedno z drzew aby odpocząć po tym szalonym dniu.

Reiko?
   ✐ 324 słów
+10 SK

poniedziałek, 27 sierpnia 2018

Od Zacka CD Reiko

Rywalizacja to moje drugie imię. Reiko wydawała się naprawdę spoko, więc pozwoliłem sobie na głupie zagrania. Parę razy przez to zaliczyła upadek, z resztą ja też. Kiedy złapałem ją za tylną łapę na prawdę mocno rąbnęła o ziemię. Sam przez chwilę się przestraszyłem, że to było zbyt mocne zagranie. Więc pomogłem jej wstać, zrezygnowaliśmy z tej szalonej zabawy. A po dotarciu do lasu każde z nas ruszyło za swoim nosem. Wypatrzyłem w lesie jelenia dorodny samiec od razu zaostrzył mój apetyt. To była szybka i w miarę moich możliwości jak najmniej bolesna dla niego akcja, oraz śmierć. Zostawiłem zdobycz i poszedłem szukać towarzyszki. Ta siedziała  krzakach, więc cicho zakradłem się do niej i stuknąłem w ramię. Jej skrzydła się rozłożyły i dość mocno wypowiedziała moje imię. Usłyszałem jak coś ucieka, chyba mi się przywidział jednorożec.
- Tak właśnie mi na imię - byłem rozbawiony, jej reakcji.
- To nie jest śmieszne, widziałam jednorożca a on zwiał - dało się wyczuć lekki smutek.
- Nie przezywaj, jeszcze spotkasz nie raz takie zwierzę a teraz ruszaj się !
Spojrzała na mnie pytająco.
- Zwierzynka nam wystygnie - olśniłem ją, że ja zakończyłem już swoje polowanie.
Poszła za mną kilka metrów dalej do mojej zdobyczy. Poczęstowałem ją, i wspólnie zjedliśmy posiłek. Jednak była coś nie w humorze więc postanowiłem to zmienić.
- Jeśli tak bardzo chcesz to znajdziemy tego jednorożca.
W jej oku znowu pojawiła się iskierka a na pysku uśmiech.
- Serio ?
- Tak.
Tempo jedzenia od razu zostało przyspieszone po czym nie dała mi nawet chwili na złapanie oddechu. Przebierając łapami w miejscu, więc od razu zacząłem węszyć. Trop prowadził niestety do Mrocznego Lasu.
- Co takie niewinne zwierzę by tam robiło - odezwała się Reiko
- Nie chcę Cię martwić, ale nie było same.
Od razu ruszyłem biegiem, niepokoiły mnie ślady krwi na ziemi. była to inna krew, musiała być jednorożca.
- Myślisz, że coś go już upolowało i zabiło? - spytała mnie z żalem w głosie.
- Według mnie to bardzo świeża krew, to musiało stać się chwilę temu, jeśli się pospieszymy uda nam się go uratować. Samica była tak przejęta, że wzbiła się  powietrze a ja biglem za nią ile sił w łapach by ją dogonić, była naprawdę szybka. Nagle wylądowała  przede mną, zmuszając mnie do gwałtownego hamowania. Schowaliśmy się  krzakach i lekko wyjrzeliśmy. Jednorożec był ranny i starał się odpędzić złe stwory od siebie. Było ich tam sześć i otaczały zwierzę, zmniejszając coraz bardziej krąg.
- Rei, plan jest prosty ja odciągam ich uwagę a ty zabierasz jednorożca jasne ?
- Dobra.
Wyskoczyłem z kryjówki i ryknąłem. Potwory skierowały na mnie swoje spojrzenia. Od razu ruszyłem na nich używając uwolnienia ognia moje ciało zaczęło płonąć, to sprawiało, że miałem od razu ochronę przed atakiem z ich strony. Potem zacząłem rzucać  nich płomieniami aby skupiły się na mnie. Gdy to mi się udało a ich cała uwaga byłą skierowana na mnie do akcji weszła Reiko. Udało mi się odciągnąć je na tyle daleko by dać jej czas do przekonania tej jakże nieufnej magicznej istoty. Nie chciałem zabijać przeciwników, nie czułem takiej potrzeby. Kiedy nasz plan wypalił odpuściłem walkę i po pozwoliłem się im gonić aż na bagna. w końcu ich zgubiłem i bezpiecznie ruszyłem do lasu aby znaleźć samicę z tym koniem posiadającym róg.

Reiko ?
✐  547 słów
+ 15 SK

niedziela, 26 sierpnia 2018

Od Zacka- "Towarzysz"

To było dawno temu. Miałem wtedy około roku, może mniej. Ojciec zabrał mnie na polowanie. Nigdy nie byłem wielkim zwolennikiem zabijania dla zabawy. Dlatego zabierał mnie tylko wtedy gdy cała nasz trójka odczuwała dokuczliwy głód. Mój dom różnił się od terenów sfory. Była to rozległa sawanna. Deszcz był dla wszystkich wybawieniem. A zwierzyna przybywała tylko wtedy gdy emigrowały. Aby zdobyć pokarm i wodę trzeba było dużo się namęczyć.  Jednak pomimo to kochałem to miejsce. Ogromne stado Antylop przebiegało przez sawannę. Zająłem swoje miejsce wypatrując najsłabszego osobnika. Gdy ofiara wpadła mi w oko, ruszyłem biegiem tak aby odseparować zwierzę od reszty stada, oraz zagonić je  stronę czającego się w wysokiej trawie ojca. Gdy ten wyskoczył i powalił ją na ziemię, zadowolony z siebie podbiegłem do niego.
- Brawo synu spisałeś się.
Pomogłem mu zanieść ofiarę pod drzewo gdzie leżała mama.
- Widzę, że moi chłopcy się spisali - przywitała nas swoim uśmiechem.
Zabraliśmy się za posiłek, po którym udałem się na drzemkę. Było tal gorąco, że nic mi się nie chciało poza snem w cieniu drzewa. Obudziłem się późnym wieczorem i spojrzałem na rodziców którzy leżeli wtuleni w siebie. Uśmiechnąłem się tylko po czym stałem i oznajmiłem.
- Idę się przespacerować.
- Dobrze, tylko nie oddalaj się za bardzo.
- Dobrze mamo, ale jestem już prawie dorosły.
- Dla nas zawszę będziesz naszym małym synkiem.
Ponownie na moim pysku pojawił się uśmiech, po czym ruszyłem biegiem. Wspiąłem się na górkę i zacząłem patrzeć w gwiazdy. Byłem tak zamyślony, że dopiero po chwili dostrzegłem krąg ognia  gromadę lwów. W środku znajdowała się rodzina smoków,  Dorosłe osobniki były ranne i nie mogły wzbić się  powietrze. Zawsze stawałem w obronie słabszych więc ruszyłem na pomoc. Skoczyłem w ogień lecz dwa dorosłe wilki były martwe. Jeden samiec ruszył w stronę nory skąd dochodził płacz. jednak uprzedziłem go w środku znajdował się malec. Miał może około miesiąca, stanąłem w jego obronie. Jednak samce były starsze i silniejsze. jedyne wyjście z tej sytuacji jakie przyszło mi do głowy to wyjąć szczeniaka i wiać. Tak jak pomyślałem tak uczyniłem. jako młody sprytny i zwinny lew miałem przewagę i udało mi się uciec. Zabrałem młodego smoka do domu i pokazałem go rodzicom. Bez wahania wzięliśmy go pod naszą opiekę. Minęło kilka dni zanim mały się przyzwyczaił do naszej rodziny i zdradził nam swoje imię. Wraz z Hitachim wychowywaliśmy się, byliśmy nierozłączni. Chociaż jego serce było inne niż moje a ja nie mogłem powstrzymać zapędów do zemsty. Mimo to zaakceptowałem go takim jakim jest. Gdy postanowiłem opuścić rodzinny dom Hitachi ruszył ze mną. Razem dotarliśmy do nowego stada, chociaż obawiałem się, że coś mu odwali i zacznie atakować lwy. Póki co udaje mi się go ukrywać i odciągać od tarapatów.

Od Zacka CD. Reiko

Nie mogłem usiedzieć w jednym miejscu. Pomimo, że stado nie należało do najmniejszych czułem się dziwnie, nie miałem tutaj jeszcze zbyt wielu znajomych. pomimo, że nie mam problemu z poznawaniem nowych osób to nadal nie znalazłem przyjaciela ani przyjaciółki. Ruszyłem nad wodospad pomimo, że moim żywiołem jest ogień, byłem jednym z tych którzy wody się nie bali. Wręcz przeciwnie, szum wody mnie uspokajał. Był to dla mnie bardzo odprężające. usiadłem na brzegu i zacząłem wspominać. Przed oczami miałem swoją rodzinę. Mama mówiła mi, że jeśli odejdę poczuje się samotny. Miała trochę racji byłem jedyną hybrydą w stadzie. W sumie czułem się chyba bardziej wyjątkowy. Zastanawiało mnie to czy mój wygląd odpycha czy może jednak przyciąga innych. Zawsze gdy kogoś poznawałem byłem mierzony wzrokiem od koniuszków pazurów aż po czubek uszu. Nagle przed moimi oczami ukazał się obraz danej znajomej. Dotknąłem łapą metalowej obroży i cicho westchnąłem. Nie chciałem chyba wracać do niej myślami. To była zbyt wielka strata. Odwróciłem się i ruszyłem przed siebie nieco zasmucony. nagle do moich uszu dobiegł trzepot skrzydeł,a już po ułamku sekundy wylądowała przede mną ciemna lwica.
- Witaj, jestem Reiko. Czy należysz do Stada Adamantium, na którego terenach się znajdujesz?
- Spokojnie, jestem Zack ... nowy wojownik.
- Nie widziałam Cię tutaj wcześniej.
- Nie ma się co dziwić, jestem tutaj zaledwie trzy dni.
- Rozumiem. 
nie zdziwiło mnie to, że Reiko również zmierzyła mnie wzrokiem tak jak każdy. Już miałem gotową odpowiedz ale ona spytała mnie o coś innego.
- Czemu masz obrożę i kawałek łańcucha ? uciekłeś z jakiegoś cyrku.
Strasznie mnie to rozbawiło, jednak po chwili znowu przypłynęły do mnie wspomnienia. Nie był to dla mnie temat na który chciałem rozmawiać. Również nie chciałem być niemiły, więc postanowiłem jakoś wybrnąć z tego, nie dając jej zbyt satysfakcjonującej odpowiedzi.
- Pamiątka po kim ważnym dla mnie, nie ma nic wspólnego to z cyrkiem ani ludźmi. 
- Z daleka jesteś ? - padło kolejne pytanie.
- Czy ja wiem, długo się błąkałem, straciłem poczucie czasu ... teraz moja kolej na zadawanie pytań - uśmiechnąłem się do niej lekko.
- Zamieniam się w słuch.
- Skąd ty jesteś ? Jakie masz żywioły ? Czy masz chęć na wspólne polowanie ?


Reiko ?
✐ 366 słów
+10 SK

sobota, 25 sierpnia 2018

Od Zacka (Do Nariko)

Ruszyłem pewnym krokiem przed siebie. Własnie byłem po dość sytym śniadaniu i postanowiłem nieco się przespacerować po terytorium nowego stada. Nie do końca wiedziałem dokąd zmierzam. Przede mną rozciągała się długa polana. Przeciągnąłem się leniwe po czym ruszyłem jak torpeda biegając w koło polany. Trzeba było chyba nieco kalorii spalić aby utrzymać formę. Nagle dostrzegłem na końcu polany białą tygrysicę. zacząłem gwałtownie hamować aby w nią nie wpaść. Zatrzymałem się zaledwie kilka centymetrów przed nią. Z ogromnym uśmiechem na pysku postanowiłem zawrzeć nową znajomość.
- Cześć ... przeszkadzam ?
- Nie, własnie zastanawiałam się kto chce mnie stratować.
- Zack ... ale nie miałem zamiaru wpadać na Ciebie.
- Nariko ...
- Hmmm ... jesteś bardzo zajęta ?
- Nie, a co ?
- Berek !! - klepnąłem ją w łopatkę łapą i zacząłem uciekać. Wiem, że jestem już od dawna dorosły. jednak miałem na prawdę rewelacyjny humor. Chciałem się po prostu bawić, wyszaleć. nie byłem długo w stadzie. Zawarcie nowych znajomości było moim celem. Nie lubię siedzieć bezczynnie w miejscu. Biegałem po polanie zwinnie unikając zostania złapanym przez Nariko. W końcu zwolniłem aby mogła mnie złapać.
- Berek ! - wrzasnęła zadowolona i teraz to ja goniłem ją. Kiedy oboje mieliśmy dość zatrzymaliśmy się patrząc rozbawieni po sobie. Ja aż położyłem się dysząc na ziemi a tygrysica dokładnie mi się przyjrzała.
- Mogę o coś spytać ?
- Jasne ?
- Kim jesteś ?
- To się nazywa bycie Hybrydą lwa, tygrysa i lamparta.
- Niesamowite ...
- Wiesz białe tygrysy też są mało spotykane.
- Ale bardziej spotykane niż takie połączenie.
Uśmiechnąłem się tylko do niej, po czym wstałem i przeciągnąłem się.
- To co robimy ? - spytałem

Nariko ?
  ✐ 281 słów
+5 SK

Od Zacka-C.d. Daisy

Moja wędrówka właśnie dobiegła końca. Wiadomo zawszę mogłem wrócić do rodziny gdzie zostałbym przyjęty z otwartymi ramionami. Jednak przychodzi taki czas, że trzeba opuścić bezpieczną przystań. Zbudować własny dom, założyć własną rodzinę. Zostawić coś po sobie.
Dotarłem do stada Adamantium, które okazało się być domem różnych dzikich kotów. Nie zdziwiło mnie gdy Alfa nawet się nie zająknęła aby przyjąć Hybrydę jaką byłem. Nie za dobrze odbierano moją odmienność jednak tutaj sprawa miała się zupełnie inaczej. Poznałem miłą panterę imieniem Shira która oprowadziła mnie po terenach a potem wskazała miejsce w którym mogłem odpocząć.
Podziękowałem jej i położyłem się pod drzewem ukrywając się przed promieniami słońca. Moje powieki się automatycznie zamknęły i po chwili zasnąłem. Nie wiem jak długo spałem, pewnie przespałem pół dnia i całą noc. Dość mocno zdezorientowany udałem się nad wodę. Moim oczom ukazała się tygrysica która ostrożnie wchodziła do wody. Dopiero po chwili zobaczyłem,że jest biała po wcześniej wydawała się dziwnie szara. Nie mogłem powstrzymać się od zadania nurtującego mnie pytania mianowicie gdzie ona tak się urządziła. Wzrok tygrysicy padł na mnie. zdawało się, że nie dowierzała w istnienie takich jak. Chwilę milczała przyglądając się mi. Ale przerwałem ciszę gdyż poczułem się niekomfortowo.
- Odpowiem na twoje pytanie, jestem Hybrydą nie dziw się mi tak normalny dziki kot ze mnie. wiesz nawet mam imię a ono brzmi Zack. Skoro ja odpowiedziałem na toje pytanie teraz twoja kolej.
Chyba doszła do siebie po zobaczeniu takiego dziwaka jak ja i odzyskała mowę.
- Lekka lawina  jaskini ... jestem Daisy, sory pierwszy raz widzę kogoś takiego.
- Wiem, nie ma wiele takich osobników dlatego wybaczam, co prawda ktoś mnie już oprowadzał po terenach ale może dla utrwalenie chciałabyś pospacerować ?

Daisy?
  ✐ 280 słów
+5 SK

Zack!



Imię: Zack 
Pseudonim: Ma naprawdę mało skomplikowane imię, więc chyba pseudonim jest mu zbędny.
Wiek: 5 lat 
Płeć: Samiec 
Stopień: Początkujący
Gatunek: Jest Hybrydą Lwa, Tygrysa, Lamparta
Głos: Drake
Stanowisko: Wojownik
Charakter: Zack ma bardzo silne poczucie sprawiedliwości. Nie zabija swoich przeciwników. Jest miłosierny największemu wrogowi daje drugą szansę a jeśli on nie potrafi jej wykorzystać to już nieodwracalnie staje się bezbronnym stworzeniem zdanym na łaskę innych i ginie z własnej woli. Ma serce prawdziwego wojownika ale nie dlatego że zabija,dlatego że daruje życie a słowo i obietnica jakie komuś da zostaną dotrzymane za wszelką cenę. Nie ucieka nigdy z podkulonym ogonem nawet porażkę przykuje z dumą. Jest szanowany, gdyż nigdy nie odmawia pomocy innym. Podejmuje mądre decyzje,jest konsekwentny. Ma silne i naiwne poczucie moralne. Jest bardzo wytrwały i odporny na sugestie większości gdyż kieruje się swoimi zasadami nawet jeśli tłum krzyczał "zabij go " On postąpi wedle swojego serca. Ma w sobie to "coś" co sprawia że inne dzikie koty chcą mu towarzyszyć. Jeśli nie szanujesz jego zasad nie licz, że będzie szanował Ciebie. Nic nie robi na siłę nikogo nie zmusza,jest cierpliwy i opanowany. Posiada on duszę romantyka, każdą samice traktuje z należytym jej szacunkiem. Można pomyśleć, że jest podrywaczem, ale to ogromny błąd. To po prostu dobre wychowanie. Zack to przyjacielski i bardzo troskliwy samiec, nigdy nie przechodzi obojętnie jeśli widzi, że komuś źle się dzieje.
Żywioł: Ogień, Powietrze 
Moce: 
Uwolnienie Ognia- Zack zaczyna cały płonąć, dzięki czemu nie jest łatwo go zranić, gdyż ogień go chroni. Oczywiście wtedy może wszytko podpalić.
Uwolnienie Płomieni- Zack lubi się bawić ogniem, rzucać w przeciwników i podpalać ich bez najmniejszego problemu.
Smok- tak nazywa się moc dzięki której Zack zieje ogniem niczym smok

Uwolnienie Wiatru- przywołuje tajfuny, które obejmują całą okolice
Wietrzny pocisk- Zack formuje w łapie wietrzną kulę, która podczas uderzenia odpycha przeciwnika i mocno rani.

Partnerka: Zack jeszcze nie poznał wybranki swojego serca, jednak ma nadzieję, że zjawi się Ta przy której serce zabije mocniej. Będzie mógł ją rozpieszczać i otoczyć swoją nieskończoną miłością. 
Rodzina: Ojciec naszego bohatera ma na imię Khan, jest to hybryda lwa i tygrysa
Jego matka jest hybrydą lwa i lamparta o imieniu Zuri.
Młode: Pragnie przekazać soje geny, jednak jeszcze nie było mu to dane. Nie boi się odpowiedzialności jest pewny, że podołałby ojcostwu i wychował gromadkę wspaniałych dzieci które wyrosłyby na wartościowe koty.
Historia: Zack jak zawsze powtarzali mu rodzice był owocem prawdziwej miłości. Tak samo jak jego rodzice. Jego rodzina jest niezwykła ponieważ są Hybrydami innych gatunków. Zawsze wydawało się to niesamowite a zarazem nie realne aby wyszło coś z tych jakże niezwykłych połączeń. Wychowywał się spokojnie, jako oczko w głowie i jedyne dziecko. Rodzice poświęcili mu wiele czasu, aby wychować go na wspaniałego dorosłego samca. Zack zawsze był im wdzięczny za cudowne dzieciństwo. Beztroskie wchodzenie w dorosłe życie. Postanowił opuścić rodzinny dom, w poszukiwanie swojej prawdziwej miłości.
Ciekawostki:
Jego obroża i łańcuch na szyi to prezent od pewnej ważnej dla niego osoby, która odeszła z jego życia na zawsze. Ale pamięć o niej nie zginie, zawsze będzie w jego sercu.
Właściciel: Bad Boy
Szablon
Karou
Royalog