Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Moon. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Moon. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 2 września 2018

Od Moon CD. Snowy

W nocy musiałam przejść się na jakiś spacer, sądziłam że zwariuje w tej jaskini. Nocą przybywa mi sporo energii, więc samotny spacer to było jakieś tam wyjście. W lesie zatrzymałam się słysząc dziwny szelest, okazało się że to małe zwierzęta harcują w norkach. Zaśmiałam się cichutko, sądziłam że jestem tutaj sama więc mogę robić co mi się żywnie podoba. Jednak po chwili poczułam zupełnie obcy zapach, zaczęłam się uważnie rozglądać. W myślach powtarzałam: ,,Byle by to był ktoś ze stada, byle by to był ktoś ze stada. '' Po prostu nie chciałam sobie psuć tak cudownej nocy. Jak i walczyć w ciemnościach z jakimś samcem, choć wiadomo że widziałam dość dużo. W końcu jestem dzikim kotem... Czułam że ktoś mnie obserwuje, jej woń przenosiła się bliżej mnie. Tak, jej woń...to jest samica! Czułam jej obecność na tyle że spojrzałam na jej rysy pyska, była naprawdę niedaleko. Chyba nie miała złych zamiarów, tak to dawno by się na mnie rzuciła. Zaczęła się oddalać, doskonale wiedziała że patrzę w jej kierunku. Zdziwiło mnie to i postanowiłam zajść ją od tyłu. Kiedy mnie ujrzała, zapytałam:
- Czemu przedemną uciekasz? - byłam rozbawiona jak i zdziwiona całą sytuacją. 
Ona spojrzała na mnie niepewnie, przyglądała mi się dłuższy czas. Uśmiechnęłam się pewnie.
- Mam na imię Moon i tak jak Ty pochodzę z tego stada. - powiedziałam spoglądając na nią.
Miałam nadzieje że właśnie jest z SA, jeśli nie to mnie uświadomi.

(Snowy?)
✐ 237 słów
+5 SK

czwartek, 28 grudnia 2017

Od Moon-C.d. Ossovy

Te tereny są ogromne, niedawno prawie się zgubiłam. Na szczęście jestem tutaj dość długo i nie powinno mi to grozić. Muszę częściej wychodzić na spacery, bo zwykle zwiedzam tereny nocą. A wtedy wyglądają zupełnie inaczej, nocy świat jest piękny i tajemniczy zaś świat w świetle dnia również coś ukrywa, mimo to promienieje pięknem. Tak mają nocne czujki, podjęłam się tej pracy bo uwielbiam świat w kolorach nocy, choć co prawda jest ich dość mało i nie są jakieś tam wyszukane. Wtedy czuje się pewniej, w końcu urodziłam się nocą, moja mama opowiadała mi że w piękną pełnie na świat zawitała piękna lwica. Opowiadała mi tę bajkę na dobranoc, nigdy nie domyślałam się że tą lwiczką jestem ja.  Kurcze co ja opowiadam..to nie była moja matka i skąd ona mogła wiedzieć kiedy się urodziłam? Odkąd pamiętam wychowywała mnie wilczyca, kochałam ją jak własną matkę, a  ona mnie. To właśnie ona wprowadzała mnie w magiczny świat baśni, w którym wszystko było możliwe. Co do tej lwiczki z opowieści która po jakimś czasie stała się waleczną, dumną i dorosłą lwicą...okazało się że to ja. Nigdy nie wyobrażałam sobie że ja taka jestem, piękna i dumna, w dodatku waleczna. Przeszłość, ona czasem zadziwia. Tęsknię za nią...za przybraną matką , jak za przyszłością. Choć teraźniejszość wcale mi nie wadzi, jest nawet lepiej. To stado, piękne i ogromne tereny, członkowie którzy się wspierają zawsze i wszędzie. Tak mi się zdaje. Dnia dzisiejszego było bardzo dużo spacerujących obok wodospadu, większość szła w parach: samiec-samiec, samica-samica, samiec-samica. Bywały też trójki, a reszta to jak ja-pojedyncze postacie tułające się bez większego celu. Nagle jednak spotkałam mojego rozmówcę, właściwie to on mnie spotkał...lub odwrotnie. Ja się zagapiłam , on pewnie też. Tak wpadliśmy na siebie... Wstałam momentalnie się otrzepując, byłam brudna ale co mnie to.
-Yh. Czekaj, sprawdzę. Mam cztery łapy, parę uszu, oczu, nos i ogon. Jest dobrze.-zaśmiałam się, po czym zaczęłam badać go wzrokiem z wyraźnym zaciekawieniem.
Lubię poznawać nowych członków tego stada, znam prawie wszystkich więc dlaczego by nie poznać jego?
-To dobrze.-odpowiedział dość krótko.
-Jesteś tutaj od kilku dni prawda? Jeszcze Cię tutaj nie widziałam. Mam na imię Moon, a Ty to? -zapytałam.

(Ossova?)

✐ 357 słów
+10 SK

Od Moon-C.d. Azrael'a

Przeprosił, choć nie musiał. Oboje mieliśmy chętkę na antylopę. Jak i oboje puste żołądki, czas chyba by je oba napełnić.
-Ej!-krzyknęłam podbiegając do niego z zaciekawieniem.
-Hm?-mruknął.
-Zaczekaj, nie uciekaj jak tchórz z przegranej bitwy. - mruknęłam cicho i dość wojowniczo.
Jak to ja, te moje złudne mądrości które gdzieś tam zapamiętałam.
-Mówiłem że przepraszam, nie rozumiem...-był widocznie zmieszany.
Złapałam jego ogon w pysk i powoli zaczęłam ciągnąć do jednego z drzew. Było oszronione, ale z lekka.
-Co jest, auć.-mruknął, nie był zadowolony.
Westchnęłam głośno z nudą, aż mis szczena opadła.
-Nie udało Nam się złapać antylopy, ale nie możemy od razu rezygnować. Co powiesz na wspólne polowanie? -zapytałam drapiąc drzewo swoimi dość ostrymi pazurkami, musiałam je naostrzyć jeszcze bardziej.
-Słuchaj, wiem że jesteś tutaj od jakiegoś czasu i Twoja woń jest inna niż wszystkich. Nigdy takiej nie znałam, czuje od Ciebie...inny gatunek, dość Nam obcy. -zaczęłam się mu przyglądać z dość bliska, ten zapach był mi kompletnie obcy. -A i jeszcze jedno, moje imię to Moon...-musnęłam go ogonem.

(Azrael?)

✐ 169 słów
+5 SK

czwartek, 24 sierpnia 2017

Od Moon (Do Azrael'a)

Trochę nudziło mi się dzisiejszego dnia. Niby było słonce i byłam pełna energii ale nie wiedziałam co robić. Poszłam się przejść dzisiaj już chyba czwarty raz po terenach. Nadal nic się nie działo. Z nudów postanowiłam wyjść poza tereny. Szłam dosyć długo i nic. Czy ten dzień ma przejść do historii jako dzień nudy? Chyba nie. Poszłam jeszcze kawałek dalej i zobaczyłam coś dziwnego mianowicie to była Rzeka Poległych.
Trochę mnie to przeraziło ale trudno. Gorsze było to co wyszło z jeziora, wilk.

Zaczęłam uciekać ile sił w łapach i wpadłam na inną ....watahę. No nie. Jak coś to się nic nie dzieje a teraz to mam okropnego pecha. Basior złapał mnie i przyciągnął do siebie . Obejrzał dokładnie i puścił, ryknęłam na niego.
- Nada się na okup. Gdzie mieszkasz ?
- Nie powiem. - zaśmiałam się.
 Stałam z obojętnym pyszczkiem .
- Masz mi powiedzieć gdzie bo inaczej koniec z Tobą . - był śmieszny
- Nie powiem jestem oddana temu stadu i nie powiem gdzie ono jest. -wytknęłam język nie zdając sobie sprawy z zagrożenia, mieli przewagę liczebną.
- Dobra. Jak chcesz. Przyszykujcie nóż. -warknął mi w psyk.
Musiałam się zgodzić inaczej zrobiliby ze mnie pokarm dla kota . Zaprowadziłam ich w  inne miejsce stada dla zmyłki. Nikogo nie było. Niestety. Basior był zdenerwowany. Założył mi metalową obrożę i podczepił do niej dwa łańcuchy. Musiałam ciągnąć jego wóz cały dzień. Ten wóz nie miał ani kół ani płozy. Była to okropnie ciężka praca. Miał ogromne tereny. Bałam się, że padnę już pierwszego dnia. Na koniec dnia zapytałam się czy mogę coś zjeść:
- Nie!
Położyłam się w kałuży bo nie było nigdzie suchego miejsca . Następnego dnia było jeszcze gorze . Musiał go ciągnąć cały czas bez jedzenia, odpoczynku i wody. Na dokładkę jeszcze byłam chora. To był najgorszy dzień mojego życia .

~ 3 tygodnie później
Wreszcie mnie uwolnił bo znalazł sobie jakiegoś psa co będzie go ciągnął . Ja powoli szłam do stada . Nie miałam siły złapać królika którego miałam tuż przed nosem. Osunęłam się na ziemię i zemdlałam. I wiecie co wtedy!? OBUDZIŁAM SIĘ! Czemu te koszmary są takie liche i realistyczne? Wstałam i pobiegłam na polowanie, zobaczyłam antylopę i już miałam się rzucać kiedy ktoś ją spłoszył. Był to jakiś samiec ze stada. Spojrzałam na niego...był inny niż reszta.


(Azrael?)

✐ 421 słów
+10 SK

wtorek, 22 sierpnia 2017

Moon!

Imię: Moon
Pseudonim: Moonie, Mo, Księżycka, Luna.
Wiek: 3 lata
Płeć: Samica
Stopień: Początkująca
Gatunek: Lwica
Stanowisko: Czujka nocna
Charakter: Moon jest dość specyficzna i kontakty z nią wymagają pewnej wiedzy na jej temat, gdyż wymyka się ona wszystkim znanym schematom i jest często zupełnie inna, niż ją odbierają. Jeśli coś sobie postanowi, dąży do tego celu bardzo konsekwentnie, nie zatrzymując się po drodze i nie marnując czasu na niepotrzebne działania. Dzięki temu działa metodycznie i szybko dociera tam, gdzie chce dotrzeć. Absolutnie w każdej sytuacji potrafi zachować zdrowy rozsądek. Jest mądra i można to zaobserwować w trudnych sytuacjach, bo nawet wówczas, gdy inni tracą głowę, ona nie traci trzeźwości umysłu. Nie można powiedzieć że jest duszą towarzyską, nie gada za dużo ani za mało. Miła tylko gdy ktoś jest miły dla niej, jak Ty jej tak ona Tobie. Lubi przygody i poznawanie nowych rzeczy, terenów, członków.
Żywioł: Księżyc, Mrok.
Moce:

✧Panuje nad jasnością księżyca.
✧Może przemieścić księżyc.
✧Potrafi rozmawiać z księżycem.
✧Fazy księżyca.
✧Podczas pełnij ma większa moc.

✧Maskuje się w mroku-niewidzialność.
✧Mroczne ostrza.
✧Tworzy pomocników z mroku.
✧Potrafi wszędzie zesłać mrok.
✧Mroczna tarcza.

Partner: Jak najbardziej szuka!
Rodzina: Nie pamięta ich.
Młode: Chciałaby...ale bez partnera nic z tego.
Historia: Jej historia jest raczej krótka i nieciekawa. Ale co szkodzi troszkę opowiedzieć. Odkąd otworzyła oczy była wychowywana przez magiczną wilczycę, nigdy nie dowiedziała się prawdy o swoim pochodzeniu. Musiała nauczyć się panować nad żywiołem mroku będąc bardzo młoda, bo jest to mroczny żywioł który chciała wykorzystać dobrze. Wilczyca zmarła a Moon musiała znaleźć sobie rodzinę, stado. Nie czekała na to długo b o pewnej nocy trafiła na zapach dzikich kotów. Następnie znalazła SA i dołączyła widząc jak jest tutaj niesamowicie. 
Właściciel: moonwolforyuki@gmail.com
Szablon
Karou
Royalog