Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Chara. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Chara. Pokaż wszystkie posty

piątek, 31 sierpnia 2018

Wyrzucamy!

Te postacie na dzień obecny lądują w POCZEKALNI ADOPCYJNEJ, tylko dlatego że właściciele nie odpisali na wiadomość o otwarciu Stada Adamantium. W poczekalni nikt nie może ich adoptować a jedynie czekają na właściciela który może odebrać je w ciągu dwóch tygodni z 30 SK w kieszeni. Czyli jeśli członek odpowie na wiadomość pisząc iż zostaje, jego postać zostaje przywrócona do zakładek. Oczywiście gdy ktoś nie zdąży po dwóch tygodniach, nadal ma możliwość przywrócenia postaci, lecz bez 30 SK w kieszeni (oczywiście to taka rekompensata że postać wylądowała na odrzucie). Więc z dniem dzisiejszym wyrzucamy 6 postaci:

|4 lata|Pantera śnieżna|Szpieg|-|-|Czarna_Pantera|
|Myśli  Zmysły|

|3 lata|Gepard|Szpieg|-|-|layra69|
|Magia|

|3 lata|Lew|Obrońca pary Alfa|-|-|Daagaa|
|Lód ✧ Woda|


 

Akuroshi
3 lata|Lew|Szpieg|-|-|Champion7476|
|Powietrze ✧ Czarna magia|

 
Seven
|3 lata|Gepard|Szaman|-|-|Cook!e|
|Umysł ✧ Natura|

✧✧


Korr
|3,5 roku|Mieszaniec|Nauczyciel młodych|-|-| sasha54|
|Magia ✧ Natura|

✧✧✧✧✧

poniedziałek, 25 grudnia 2017

Od Chary (Do Terry)

Jako, że jestem szpiegiem, udałam się obchód stada w poszukiwaniu jakiś anomalii.
Jednak przez dłuższy czas, na nic ciekawego nie trafiłam. Oprócz kilku członków stada, z którymi krótko się przywitałam i ruszyłam dalej.
Znajdowałam się teraz tuż przy granicy terytorium. Po dłuższej wędrówce w te i we w te, po tym jak nie znalazłam niczego niezwykłego, miałam zamiar pójść na łąkę i... W sumie nie wiedziałam co. Coś pewnie wymyślę kiedy tam będę.
Miałam już zawracać, ale jakiś dźwięk, trochę mnie zaniepokoił.
Odwróciłam się i przywarłam do ziemi. Chwilę później zobaczyłam nieznaną mi czarną panterę.
Postanowiłam ją śledzić. Teleportowałam się tuż obok niej, jednak na tyle daleko by dalej pozostać niezauważona. Szłam tak chwilę za nią. Zmierzała coraz bardziej w stronę naszych terenów. Cóż, nawet jeśli się zgubiła lub została członkiem stada bez mojej wiedzy - to i tak wręcz moim obowiązkiem było to sprawdzić. W końcu mogła też nie mieć dobrych zamiarów...
Teleportowałam się przed nią. Wydała z siebie zduszony okrzyk, zdziwiona i lekko wystraszona.
- Kim jesteś? - zapytałam.
Chwilę minęło za nim mi odpowiedziała. Chyba musiała przetrawić wiadomość, że właśnie znikąd pojawił się przed nią jakiś randomowy gepard.
- Nazywam się Terra... - odpowiedziała niepewnie.
- Co tu robisz? Czika cię przyjęła? Należysz do stada?
Rzuciłam w nią pytaniami. Ale chciałam mieć pewność co do tej Terry. Gdyby spotkała się już z Cziką, a ta ją przyjęła - po prostu przeprosiła bym ją, że ją wystraszyłam. Gdyby nie zrobiła tego, ale chciała dołączyć - zaprowadziła bym ją do alfy. Gdyby po prostu tędy przechodziła - odprowadziła bym ją do innej granicy. Gdyby natomiast nie miała dobrych zamiarów... Pewnie nie obyło by się bez walki
Czekałam na jej odpowiedź i patrzyłam się na nią z wyczekiwaniem.

<Terra?>


✐ 288 słów
+5 SK

Od Chary-C.d. Alas'a

Okrążaliśmy jezioro, żartując przy tym i wygłupiając się.
Ochlapał mnie wodą? Więc i ja nie mogłam się powstrzymać by to zrobić. Musiałam mu oddać! On też nie chciał być mi dłużny... Wkrótce obydwoje byliśmy cali mokrzy. A że to był dość zabawny widok, śmialiśmy się głośno.
Jejku. Jak ja dawno nie mogłam pozwolić na taką swawolę...
Słaby wiaterek muskał mi sierść, a słońce grzało w bardzo przyjemny sposób - nie było mi, ani za gorąco, ani za zimno. A do tego moje futro szybko wysychało. Może ten dzień, nie zapowiadał się jakoś dobrze, ale teraz bardzo mi się podobał. Włóczenie się po terenach stada z kimś, było lepsze niż chodzenie samemu. Nawet jeżeli byłam typem samotnika.
Alas był bardzo miły i spędzanie z nim czasu było dość przyjemne...
W pewnym momencie zaburczało mi w brzuchu.
- Głodna? - spytał mój towarzysz.
- Może trochę... - stwierdziłam po krótkim zastanowieniu się.
- Zapolujemy? - uśmiechnął się do mnie.
Skinęłam głową. W sumie dawno nie jadłam.
Zaczął iść w stronę lasu, spokojnym truchtem.
- Widziałem tam ostatnio trochę łań. Może złapiemy jedną? Co ty na to?
- Mi pasuje - uśmiechnęłam się.
Dogoniłam go i razem szliśmy w stronę lasu. Nie musieliśmy długo szukać. Już na jego skraju zauważyliśmy, młodego jelenia, który tarł swoim rogami o korę drzewa i stał do nas odwrócony.
Spojrzeliśmy po sobie.
- To kto...
- Ty pierwszy - rzuciłam szeptem i wyszczerzyłam się do niego.

<Alas?>

 ✐ 238 słów
+5 SK

sobota, 23 września 2017

Od Chary-C.d. Alas'a

Wyszło ci całkiem nieźle - powiedziałam spoglądając na rysunek. - Może też spróbuję...?
Podniosłam patyk, który leżał obok i zaczęłam bazgrać coś na miękkiej ziemi. Uniosłam brew z politowaniem patrząc na to co mi wyszło.
- Co to? - zapytał Alas.
- To miał być duszek. Chyba mi się nie udał.
Przechylił śmiesznie łeb przyglądając się mojemu dziełu.
- W sumie jak się tak zastanowić, to nawet trochę go przypomina - zachichotał.
- A daj spokój - mruknęłam. - Nie potrafię rysować. W sumie jest nie wiele rzeczy, które robię dość znośnie.
- Czemu akurat duch? - zmienił temat.
Zdziwił mnie trochę tym pytaniem. Czemu akurat duch? A bo ja wiem?
- Nie mam pojęcia - wypaliłam. - Czemu właśnie skrzydło?
To pytanie było strasznie kretyńskie. Przecież Alas miał skrzydła. To pewnie dlatego...
- Moje imię znaczy "skrzydła".
Odpowiedź zaskoczyła mnie odrobinę.
- Moje oznacza "demon".
- Serio? - zdziwił się.
- Nie - roześmiałam się. - Demon to moje imię Łowcy.
- Hm? Imię Łowcy? O co chodzi?
Postanowiłam mu opowiedzieć trochę o mojej przeszłości. Nie wiele, ale samą mnie zdumiało to, że tak szybko zaufałam mu na tyle by powiedzieć mu cokolwiek.
- Byłam dawniej... W sumie dalej jestem - Łowcą Zjaw. Każdy z nas ma swój pseudonim. Ja jestem Demonem, mój brat - z trudem powstrzymałam się od powiedzenia formy teraźniejszej. - był Aniołem, a przyjaciel - Wędrowcem. Poznałam lub słyszałam też o wielu innych. Szeptucha, Cień, Myśliwy, Smuga, Słońce... To tylko kilka z nich. Zajmujemy się pozbywaniem się zjaw i złych duchów. Trochę za bardzo wpływają na inteligentne formy życia. W niezbyt przyjemne sposoby...
Spojrzałam na niego. Patrzył na mnie trochę zagubionym wzrokiem.
- Nie słyszałeś o nas, prawda?
Pokręcił głową. Rzucił mi przepraszające spojrzenie.
- Nic nie szkodzi. W tych stronach zjawy są rzadsze. Dlatego też nie ma tu chyba żadnych Łowców. No i nikt o nich nie słyszał. Za to są tu całe masy innych potworów - wzdrygnęłam się.
Tak jakby, wpadłam z deszczu pod rynnę. Cudownie. Ale tu przynajmniej łatwiej było uniknąć przeciwników. Byłam zmęczona ciągłą walką i niepewnością.
- Masz... ciekawą przeszłość - powiedział zamyślony.
- Może i ciekawą, ale niezbyt przyjemną - roześmiałam się.
Wtedy poczułam promienie słońca na futrze. Mimo, że skończyło padać już dobrą chwilę temu, dopiero teraz wyszło słońce. Uśmiechnęłam się.

<Alas?>

✐ 383 słowa
+10 SK

sobota, 2 września 2017

Od Chary (Do Alas'a)

Byłam akurat na spacerze, kiedy poczułam pierwsze krople deszczu na futrze. Podniosłam głowę do góry i zobaczyłam bardzo ciemne chmury na niebie. "Chmurki" i to, że z każdą sekundą deszcz padał coraz silniej, świadczyło o tym, że zapowiadało się na niezłą ulewę jeśli nie burzę. Wielka błyskawica przecięła niebo. Czasami nie cierpię mieć racji. Chwilę później usłyszałam donośny grzmot. Chyba niezbyt mądrym pomysłem byłoby nie znaleźć sobie schronienia. Całe szczęście, że kilka metrów dalej zauważyłam jaskinie. Nie przepadam za nimi, ale jeśli miałabym wybierać trafienie piorunem, a wejście do środka - oczywiście wybieram to drugie. Weszłam rozglądając się niepewnie. Nikogo na szczęście nie było.
Jaskinia była szeroka na około cztery metry i długa na około dziewięć. W każdym razie mimo, że nie było zbyt jasno gdyby ktoś dobrze się przyjrzał zobaczył by nawet sam jej koniec. Ułożyłam się przy ścianie i zaczęłam wylizywać przemoczoną sierść. Leżałam tak przez dobry kawałek czasu słuchając odgłosów burzy, kiedy nagle do jamy wszedł inny kot. Nie zauważył mnie. Zaczął otrzepywać się z wody - głównie swoje skrzydła. Przyglądałam mu się przez chwilę, do momentu gdy nasze oczy się spotkały. Odskoczył do tyłu, zaskoczony.
- Ahh. Przepraszam nie wiedziałem, że ktoś tu jest.
Pokręciłam głową.
- Też chcesz ukryć się przed burzą? Nie przejmuj się mną. Ta jaskinia pomieści kilka kotów. Nie mogę przecież jej mieć tylko dla siebie...
Westchnął cicho z ulgą.
- Nie będę ci przeszkadzać, tak?
Znowu pokręciłam głową.
Położył się kilka metrów ode mnie.
- Jesteś ze stada, prawda? - zapytałam.
- Aha. Nazywam się Alas. A ty?
- Chara.
- Miło mi cię poznać - uśmiechnął się. Trochę nieśmiało.
- Nawzajem - odwzajemniłam uśmiech. Mój był trochę krzywy. Nigdy nie potrafiłam się ładnie uśmiechnąć. No chyba, że mój uśmiech nie wyrażał radości lub po prostu miałam ochotę kogoś przestraszyć i uśmiechałam się w creepy sposób.
Że też ktoś cieszy, że mnie spotkał. Pewnie mu przejdzie jak pozna mnie trochę lepiej. Czasem trudno mnie znieść. Chyba, że to tylko jednorazowe spotkanie... Taka opcja też przecież istniała.
- Ej, Chara spójrz! Chyba powoli przestaje.
Faktycznie. Już od dłuższego czasu nie słyszałam grzmotów, a deszcz nie padał tak obficie. Ciekawe co Alas zrobi jak przestanie padać? Ja nie miałam żadnych planów. Pewnie jak zwykle będę się szlajać po terenach stada bez celu. Typowa ja.
Westchnęłam cicho.
- Hm? Coś się stało? - zapytał zmartwiony.
- Nic. Po prostu nie mam co ze sobą zrobić...
Przez chwilę zastanawiał się po czym powiedział:
- ...

<Alas?>

✐ 410 słów
+10 SK

poniedziałek, 28 sierpnia 2017

Od Chary (Do Blue)

Postanowiłam dzisiaj zwiedzić większość terenów stada. Zajęło mi to dobrych kilka godzin. Teraz byłam na polanie, tuż obok strumyka, który przez nią przepływał. Usiadłam pod płaczącą wierzbą i otuliłam łapy ogonem. Ziewnęłam cicho. Odkąd tu przybyłam w ogóle nie spałam. Chyba przydałaby mi się drzemka. Rozejrzałam się - do lasu było spory kawałek, a jedyne drzewo, które rosło dość blisko to była wierzba pod którą siedziałam. Nie lubiłam jam czy jaskiń, wolałam spać pod otwartym niebem. Lub pod drzewem. Położyłam się. Zaczęłam wpatrywać się w taflę wody. Było tak spokojnie...
Przypomniało mi się, że wierzby były ulubionymi drzewami Hishio. Opowiadał o wielu legendach z nimi związanych. Gdy mówił o rzeczach, które go interesowały mówił o tym z taką pasją... Trudno było uwierzyć, że zwykle nie odzywał się wcale. Tęskniłam za nim. I za Reiem. To moja wina, że nie żyją. Gdyby nie ja... Oni...
- Przestań! - fuknęłam do siebie.
Na drzewie obok mnie było widać ślady moich pazurów, które zostawiłam gwałtownie ruszając łapą przy wstawaniu. Zrobiło mi się trochę szkoda rośliny, która przecież nic mi nie zrobiła. Po prostu tutaj rosła.
Westchnęłam. I tak na pewno teraz nie zasnę. Nie ma po co się starać. Postanowiłam iść na polowanie. Ruszyłam bardziej ku centrum polany, licząc, że znajdę coś do zjedzenia. Rozglądałam się uważnie i w końcu moim oczom ukazał się dość duży zając, nie zdający sobie sprawy, że ktoś go obserwuje. Zabawne. Ja, która nie mruga nawet przy brutalnym mordowaniu swoich wrogów, miałam wyrzuty sumienia kiedy miałam zabić jak najszybciej bezbronne zwierzę. Było mi go żal. Trochę paradoks.
Zaczęłam się skradać. Miałam to zrobić z zaskoczenia, tak szybko by nie zauważył. Kiedy byłam już bardzo blisko... Nawiedziło mnie wspomnienie...
"Poczułam ogromny ból kiedy jedna ze zjaw rozdarła pazurami mój bok. Ledwo stłumiłam krzyk. Upadłam. Złe duchy od razu postanowiły skorzystać z okazji. Cała masa rzuciła się na mnie. Ale Hishio był szybszy. Osłonił mnie, przez co wszystkie zaatakowały jego. Za nim zdążyłam cokolwiek zrobić poczułam, że coś pociągnęło mnie do tyłu.
- Szybko - zrzucił Rei.
Obydwoje wiedzieliśmy, że już po naszym przyjacielu. Nie miał szans. Był świadomy tego co robi. Nie mogliśmy pozwolić by jego poświęcenie poszło na marne. Zaczęliśmy uciekać. I wtedy odezwała się moja rana. Traciłam dużo krwi i biegłam wolniej.
- Chara! - krzyknął mój brat widząc jak prawie się wywracam.
- Nie nadążam za tobą. Musisz iść sam, Rei.
- Oszalałaś?! Nie mam zamiaru cię zostawić. Jesteś dla mnie najważniejsza!
- A ty dla mnie Rei! Nie ma sensu byśmy umierali oboje! Zatrzymam je jak długo będę mogła. Ty w tym czasie będziesz już daleko.
- Nie ma mowy!
- Rei proszę...
Zjawy dogoniły nas. Było za późno."
- Nie! - krzyknęłam.
Zając, na którego polowałam wystraszył się i uciekł w bardzo szybkim tempie. Nawet nie próbowałam go gonić. Byłam rozjuszona.
- Ukaż się! - warknęłam wściekła.
Usłyszałam chichot. Po chwili przede mną zmaterializowała się zjawa pod postacią lisa. Jak każda zjawa miała neonowy kolor, który świecił w nocy. W tym przypadku oczoj**nie zielony. Wielkie różowe oczy wpatrywały się we mnie. Słodki z początku, kpiący uśmieszek przerodził się w demoniczny nienaturalnie szeroki uśmiech. Puchate futro najeżyło i wyglądało jak kolce. Ostre jak brzytwa zęby wystawały za pysk.
- Zdychaj! - jego głos brzmiał jakby naraz mówiły osoby o zupełnie różnym od siebie głosie.
Ruszył do ataku niezwykle szybko. Ale byłam już do tego przyzwyczajona. Stworzyłam między nami barierę. Nie zdążył wyhamować. Uderzył o nią z impetem. Zniknęłam ją, by nie tracić energii. Błyskawicznie wstał i zaatakował ponownie. Tym razem trafił zębami w powietrze, bo teleportowałam się tuż za nim. Przywołałam dziewięć noży, i posłałam w jego kierunku. Trafiło trzy, resztę udało mu się uniknąć. Kiedy zorientowałam się, że jest bardzo blisko było już trochę za późno. Zacisnął zęby na moim karku. Nie wiele myśląc przywołałam katanę, której siła uderzenia była tak silna, że zwaliła zjawę ze mnie i przygwoździła do ziemi. Jednak mimo ran, dalej próbował mnie zaatakować. Pojawiłam jeszcze jedną katanę. Kiedy otworzył pysk starając się mnie ugryźć, posłałam mu ją prosto do gardła. Momentalnie zamienił się w proch. Cała walka nie trwała nawet z minutę. Odetchnęłam z ulgą. Zaczęłam odchodzić gdy zauważyłam, że rozmazuje mi się obraz. Świetnie. Musiałam akurat trafić na zjawę, która była jadowita. Ale czułam, że trucizna nie jest zbyt silna. Musiałam się napić. Zawróciłam w stronę strumyka. Dostałam okropnego bólu głowy i zdawało mi się, że droga, którą musiałam przemierzyć była co najmniej dwa razy dłuższa niż w drugą stronę. W końcu jednak udało mi się doczłapać do wody. Zaczęłam powoli pić by ugasić pragnienie.
- Hej! Nic ci nie jest? - uszyłam czyjś głos.
Odwróciłam się. Nie daleko mnie stał irbis z pięknymi niebieskimi oczami.
- Czemu pytasz? - mruknęłam nie za bardzo przytomna.
- Masz cały kark w krwi... Nazywam się Blue. Jestem medykiem. Mogę ci pomóc - w jego głosie usłyszałam troskę.
Pokręciłam głową.
- To nic takiego. Nie potrzebuje pomocy.
Wolałam nikogo nie mieszać w moje sprawy. To mogło nie skończyć się dobrze. Zaczęłam odchodzić.
- Ale... - próbował mnie zatrzymać.
Zanim zdążyłam odpowiedzieć poczułam, że kręci mi się w głowie. Upadłam. Szlag. Chyba ta trucizna była trochę mocniejsza niż myślałam... Straciłam przytomność...

<Blue?>

✐ 859 słów
+20 SK

piątek, 25 sierpnia 2017

Od Chary (Do Cziki)

Szłam powoli i ostrożnie. Wyruszyłam w drogę odkąd tylko pierwsze gwiazdy pojawiły się na niebie - przez to, że byłam sama, odrobinę obawiałam się spać w nocy  którą upodobały sobie najbardziej bezczelne i potężne zjawy. Spałam w dzień, a w nocy przemieszczałam się. Przechodziłam teraz przez jakąś polanę, a słońce zaczęło powoli wschodzić. Gdy nagle zobaczyłam sylwetkę innego geparda w trawie. Najpierw pomyślałam, że chce mnie zaatakować więc przyjęłam pozycje do skoku by zrobić to pierwsza, ale szybko zorientowałam się, że gepard spał. Westchnęłam z ulgą i podeszłam ostrożnie by przyjrzeć się mu. Była to biała gepardzica młodsza ode mnie. Zaczęłam się wycofywać by mnie nie zauważyła, ale chyba trochę się spóźniłam. Otworzyła oczy i wstała natychmiast gotowa do walki jeżąc sierść.
- Kim jesteś i co tu robisz? - spytała jednak widząc, że nie chcę z nią walczyć.
- Jestem Chara. Przepraszam, że cię obudziłam. Po prostu tędy przechodziłam nie wiedziałam, że ktoś tu mieszka - mruknęłam.
- Mieszka tu nawet całe stado - uśmiechnęła się. - Jestem Czika alfa tych terenów.
- Alfa? - trochę się zdziwiłam. Była ode mnie młodsza.
Skinęła głową.
Wzruszyłam ramionami.
- I tak zaraz z stąd znikam. Jeszcze raz sorry.
Odwróciłam się i już miałam znikać kiedy za sobą usłyszałam głos:
- Nie musisz odchodzić tak szybko!
Dogoniła mnie i stwierdziła:
- Stado nie ma zbyt dużo członków. Może chciałabyś dołączyć?
- Słucham?
Miałam mieszane uczucia. Z jednej strony chciałam dołączyć, z drugiej nie za bardzo. Nie musiałabym tak bardzo przejmować się silnymi zjawami, bo one atakują raczej pojedyncze koty. Ale czy byłam gotowa na przebywanie z kim kol wiek? Byłam dość aspołeczna. Ale może...?
- Chyba to nie jest taki zły pomysł - powiedziałam zanim zdążyłam się zastanowić. Ahh za późno.
- Świetnie! Może pokaże Ci...

<Czika?>

✐ 294 słówa
+5 SK

Chara!



Imię: Chara
Pseudonim: Poza Demon chyba nie ma i raczej się nie obrazi jeśli wymyślisz 
Wiek: 3 lata
Płeć: Fizycznie to kotka, ale jej zachowanie często na to nie wskazuje.
Stopień: Początkująca 
Gatunek: Gepard
Głos: Mafumafu
Stanowisko: Szpieg
Charakter: Ah, Chara to dość ciekawa osóbka pod względem charakteru. Dla każdego może być inną osobą. Ma do perfekcji udoskonaloną grę aktorską i może być prawie każdym. Cały czas wkurzona, dużo krzycząca i wredna jędza? Jasne. Nieśmiała i nic nie potrafiąca zrobić introwertyczka? Czemu nie? Tajemnicza, często flirtująca postać? Oczywiście. Może wydawać się socjopatką, ale... prawda jest zupełnie inna. Okropnie obwinia się za każdy swój błąd, prędzej będzie zła za coś na siebie, niż kogoś. Jest dość melancholijna. Pogrążona w myślach, od których bardzo chce się uwolnić. Bywa wredna, ale tylko jeśli jesteś natrętny, chamski albo po prostu głupi. Zwykle po prostu spokojna, może nawet wydawać się znudzona. Trudno do niej dotrzeć. Ale może komuś się uda? Trzeba po prostu trochę cierpliwości. Przyjaciele są dla niej najważniejsi. Potrafi zrobić dla nich wszystko, nawet oddać życie. Jest cholernie lojalna. Tryska też poczuciem humoru. Głównie czarnego, ironicznego i sarkastycznego. W gruncie rzeczy dość nieśmiała... Jest świetną obserwatorką i z dużą dokładnością może przewidzieć co się stanie. 
Żywioł: Magia
Moce:
✧ Potrafi się teleportować na niewielką odległość 
✧ Kontroluje sny (potrafi np. zmienić koszmar w sen, wywołać sny na jawie, zajrzeć do snu itp.)
✧ Potrafi wytworzyć ogień który w zależności od sytuacji potrafi: leczyć małe rany, chwilowo oślepić przeciwnika, zadać ranę, ogrzać
✧ Potrafi przywołać około dwadzieścia ostrzy, które potrafią zabić nawet ducha (zwykle noży, rzadziej katan) które kontroluje myślami 
✧ Potrafi stworzyć barierę, przez którą nie może się przedrzeć właściwie nic (jednak wyczerpuje dużo energii i nie działa długo)
Partner: Na razie nie posiada. Szuka osoby, która będzie w stanie ją znieść do śmierci. Dla której będzie w stanie oddać życie. 
Rodzina: Znała tylko brata Reia (nie żyje)
Młode: Nie sądzi żeby była dobrą matką. Ale z odpowiednim partnerem? Czemu nie? 
Historia: Jej rodzice porzucili ją i jej młodszego brata. Był jeszcze kociakiem więc musiała się nim opiekować. Mimo, że ona też nie była dorosła. By byli bezpieczniejsi przyłączyli się do Łowcy Zjaw - Hishio. Był to młody, około 5 letni tygrys. Co prawda zapewniał im ochronę, ale musieli mu pomagać zabijać złe duchy i zjawy, które powodowały wiele nie pozytywnych emocji typu smutek, gniew, a nawet myśli samobójcze. To on nauczył ich w dużej mierze jak kontrolować swoje moce. Jednak zjawy były bardzo potężne i po mimo doświadczenia i pomocy Chary i Reia, pewnego dnia jedna z nich zabiła Hishio. Osłonił on Charę własnym ciałem. Mimo, że razem z Reiem zaczęła uciekać duchy dogoniły ich. Walczyli niesamowicie jak na dość młode gepardy. Wygrali jednak ich rany były bardzo dotkliwe. Rei wykrwawił się na śmierć. Gdyby nie pewna wilczyca, która znalazła ją w miejscu w którym umierała, pewnie spotkał by ją taki sam los jak jej brata. Długo dochodziła do siebie pod okiem tej wadery imieniem Tsena. Kiedy Chara była już w lepszym stanie - fizycznym i psychicznym - opuściła przyjaciółkę i ruszyła dalej w drogę. I zdarzyło się, że wpadła do pewnego stada... 
Właściciel: Doggi i Howrse: layra69
Szablon
Karou
Royalog