Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Evil. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Evil. Pokaż wszystkie posty

piątek, 31 sierpnia 2018

Wyrzucamy!

Te postacie na dzień obecny lądują w POCZEKALNI ADOPCYJNEJ, tylko dlatego że właściciele nie odpisali na wiadomość o otwarciu Stada Adamantium. W poczekalni nikt nie może ich adoptować a jedynie czekają na właściciela który może odebrać je w ciągu dwóch tygodni z 30 SK w kieszeni. Czyli jeśli członek odpowie na wiadomość pisząc iż zostaje, jego postać zostaje przywrócona do zakładek. Oczywiście gdy ktoś nie zdąży po dwóch tygodniach, nadal ma możliwość przywrócenia postaci, lecz bez 30 SK w kieszeni (oczywiście to taka rekompensata że postać wylądowała na odrzucie). Więc z dniem dzisiejszym wyrzucamy 6 postaci:

|4 lata|Pantera śnieżna|Szpieg|-|-|Czarna_Pantera|
|Myśli  Zmysły|

|3 lata|Gepard|Szpieg|-|-|layra69|
|Magia|

|3 lata|Lew|Obrońca pary Alfa|-|-|Daagaa|
|Lód ✧ Woda|


 

Akuroshi
3 lata|Lew|Szpieg|-|-|Champion7476|
|Powietrze ✧ Czarna magia|

 
Seven
|3 lata|Gepard|Szaman|-|-|Cook!e|
|Umysł ✧ Natura|

✧✧


Korr
|3,5 roku|Mieszaniec|Nauczyciel młodych|-|-| sasha54|
|Magia ✧ Natura|

✧✧✧✧✧

czwartek, 24 sierpnia 2017

Od Evil- ,,Towarzysz''

Wstałam. Popatrzyłam na świat dookoła mnie otaczający. Ten czasami niezwykle wkurzający jasny obiekt zwany słońcem dopiero co unosił się nad linią horyzontu, co uświadomiło mi, że jest jakaś wczesna godzina. Ziewnęłam głośno i przeciągle jednocześnie machając powłóczystym ogonem. Byłam zmęczona, kompletnie nie wiem dlaczego, jakoś nogi odmawiały mi posłuszeństwa, powieki mi się sklejały. Jednak postanowiłam wyjść z mojego miejsca zamieszkania i po przechadzać się po terenach Stada. Kluczyłam między drzewami chcąc jakoś otrząsnąć się ze zmęczenia. Nie pomagało. Potrząsnęłam głową i oglądnęłam się we wszystkich kierunkach świata sprawdzając czy jest tu coś wartego uwagi. Nagle znieruchomiałam. Coś dziwnie pachniało... Nie była to zwierzyna łowna ani inny kot. Wyostrzyłam zmysł węchu i wciągnęłam ponownie powietrze w nozdrza. Uniosłam głowę, źrenice zmniejszyły się to tego stopnia, że były tylko jedną kreską. Woń zdecydowanie dochodziła z miejsca, gdzie znajdowała się Góra Loud. Położyłam uszy po sobie. Ryzyko, niebezpieczeństwo, adrenalina. To lubię. Ile sił w nogach pobiegłam w stronę źródła zapachu, a perspektywa nowej przygody dała mi dodatkowy zastrzyk energii. Z każdy metrem jednak zwalniałam kroku. Góra i wodospad były na widoku, nie zauważyłam nic nowego czy odmiennego. Brązowawa gleba, jedna góra, spieniony wodospad i skały dziwnym trafem porośnięte mchem.
- Pogięło was!? Nie po to przemierzyłam tyle drogi by patrzeć na jakieś starożytne góry i wodospady! - krzyknęłam na cały głos aż ptaki poderwały się do lotu. Może to od mojego wrzasku, a może od jednego, wielkiego wstrząsu, który dosłownie pozbawił mnie gruntu pod nogami. Zza skały wychylił się trzykrotnie większy ode mnie stwór, ni to chimera, ni to jednorożec-mutant tylko jeden wielki smok wyrywając półki skalne mieszczące się koło wodospadu i drąc paszczę bez konkretnego powodu. - Co do... - szepnęłam cofając się. Zdecydowanie to nie było nic dobrego, a jeżeli nawet miało przyjazne zamiary to miało dziwne metody nawiązywania przyjaźni. Zmrużyłam oczy. Czego by tu użyć. Zamknęłam ślepia. Siekiera? Miecz? Eliksir? Tomahawk? Maczuga? Trójząb? A może niedźwiedź? W tej chwili nic nie było pożyteczne, nie wytrzymało starcia ze smokiem. Może tak własnoręcznie? Odpada, smok rozmiażdżył by mnie jednym ruchem ogona, który zresztą porośnięty był jakimś rzędem ostrych jak brzytwa kolców. Kruczoczarne smocze ślepia patrzyły na mnie z zainteresowaniem. Tak jak zwierzyna patrzy z politowaniem na swoją ofiarę, która lada chwila zostanie zjedzona. Smok ryknął obnażając rzędy białych kłów, a ja już przygotowywałam się na najgorsze. Lecz bestia, zamiast pochłonąć mnie w odmętach swojego żołądka i innych tam organów wewnętrznych, przybliżyła do mojej klatki piersiowej swój pysk i zaczęła wąchać. Wciągała powietrze aż mi futro falowało. I widać było wyraźnie, że nawet to się jej podoba. Mi nie bardzo, jeżeli już przy tym jesteśmy, ale jaki smok brałby opinię pantery śnieżnej pod uwagę?
- Co ty smoku jeden robisz? - niemożliwe, żeby smok zapałał do mnie sympatią, przecież na kilometry czuć moje nastawienie do świata. A może właśnie o to chodzi? Może ten smok też był aroganckim złośnikiem w wiecznie złym humorze?
Na moje słowa źrenice czarnych jak smoła smoczych oczu rozszerzyły się nieznacznie. Dmuchnął w moją sierść jednym mocnym ruchem płuc i zaczął na mnie patrzeć. Ja wpatrywałam się w niego. Podobno najważniejszy jest kontakt wzrokowy. W bezruchu trwaliśmy przez dobre pięć minut, żadne z nas nie czuło strachu. Machnęłam mocno długim ogonem oznajmiając koniec konkursu "Kto pierwszy się ruszy".
- Dobra smoku... Skoro już się tak dobrze zrozumieliśmy to może czas nadać Ci jakieś imię? - zastanowiłam się. Smok jest... powiedźmy, że duży. Bardzo duży, ale mniejsza z tym. Ale odpowiednie imię dla smoka? Łuskowaty gad przede mną, który czasami mruczał niecierpliwie za każdym razem wypuszczają potworny świst powietrza z nozdrzy. Nigdy nie nadawałam nikomu imienia. Oczekiwałam cudu, aż ktoś ześle mi jakiś wspaniałomyślny pomysł, który przypadnie mi do gustu. - Może zacznijmy od tego czy ty w ogóle jesteś samicą czy samcem? - zapytałam niepewnie za żadne skarby świata nie chcąc tym pytaniem w jakiś sposób rozzłościć czy urazić tę istotę, która jednym skinięciem pazura mogłaby mnie zmieść z powierzchni ziemi. Smok zrezygnowany huknął ogonem o ziemię - okej, okej. Obstawiam, że jesteś samicą... - szepnęłam niepewnie, a smoczyca, jak się okazało, wykrzywiła swój pysk w coś co chyba miało być uśmiechem. Nagle nad moją głową zapaliła się żółta żaróweczka. - Liszka! Liszka. Liszka, Liszka, Liszka. Podoba Ci się? - spytałam z niedowierzaniem, że mój ideał był tak blisko. Liszka pokiwała głową i jeszcze raz przybliżyła swój pysk do mojej klatki piersiowej. Tym razem zamiast wdychać zapach mojego futra, wyciągnęła swój długi język i przejechała mi nim po podgardlu. - No dobra, ale bez zbędnych czułości. - powiedziałam z wyrzutem. Liszka przewróciła oczami i wyprostowała wielkie skrzydło bym mogła na nią wejść - Jesteś pewna? - spytałam, a smoczyca ze zniecierpliwieniem potrząsnęła każdą częścią ciała. Lekko oburzona wdrapałam się na grzbiet Liszki. Zanim zdążyłam wygodnie usiąść i czegoś się złapać by nie spaść łuskowata istota pode mną odbiła wszystkie szpony od ziemi i młóciła powietrze potężnymi skrzydłami by znaleźć się jak najwyżej. Gdzieś tak pod linią puchatych obłoków zatrzymała się i zamarła. Pozwoliła by ciepłe prądy niosły jej ciało przystosowane do latania. Czułam przyjemny, lekki, zimny powiew na skórze pod sierścią.
- Nawet spoko jest tu, na górze. - powiedziałam układając się wygodniej na łuskowatym grzbiecie smoka. - Ale wszystko co dobre kiedyś się kończy. Zaniesiesz mnie tam - do mojego domu? - spytałam wskazując łapą na obiekt zwany moim domem. Z gardła Liszki wydobył się gardłowy, niski dźwięk i już po chwili stanęłam przed moją jaskinią. - Dzięki Liszko. Do zobaczenia jutro! Być może zaprowadzę Cię do Cziki, może pozwoli mi Cię... hmmm... "zaadoptować" - rzekłam poklepując Liszkę po szyi. Pomachałam jeszcze na pożegnanie i ruszyłam w stronę mojego legowiska. Ułożyłam się wygodnie, zamknęłam oczy i oddałam się w objęcia Morfeusza. Śniłam, co wielce zadziwiające, o sobie i, co jeszcze dziwniejsze, o Liszce. Na prawdę mam nadzieję, że Czika pozwoli mi mieć ją za towarzysza. Liszka jest jedynym stworzeniem, poza Delly, która mnie w stu procentach rozumie. Przynajmniej takie sprawia wrażenie.

The End

Evil!

Imię: Stworzenie to zwie się Evil
Pseudonim: Mimo iż jej imię to czteroliterowe słowo, kochana siostrzyczka musiała je skrócić - wygodnie i pieszczotliwie - Evi. Zdarza się, że czasami na nią wołają Katniss bądź Wszystkowidząca. 
Wiek: Młodziutka proszę państwa - cztery lata. 
Płeć: Samica
Stopień: Początkujący
Gatunek: Pantera śnieżna, zwana też irbisem śnieżnym czy śnieżnym leopardem. 
Stanowisko: Szpieg
Charakter: Na początek powiedz mi co mówi Ci wygląd Evil. Miła i spokojna samiczka anielskim usposobieniu? Co to, to nie. Wygląd to tylko pozory. Nie oceniaj książki po okładce. Tak na prawdę to jest wredota totalna. Diabeł wcielony, który uwielbia wszystko co jest negatywne. Myślisz, że się z nią zaprzyjaźnisz i będą milutkie rozmowy i inne tego typu heheszki? Jesteś w grubym błędzie. Nikt nie widział bardziej chamskiego stworzenia. Jej wypowiedzi rzadko należą do miłych, ona nie potrafi, no po prostu nie potrafi, czuć empatii czy innych tego typu świństw. Litość? Boże broń! Ona nigdy jej nie miała i pewnie nie będzie mieć. Wszystkowidząca ma wiecznie niewyparzoną gębę i nic dziwnego, że nie potrafi powiedzieć niczego miłego. Zmienisz to? Wolne sobie. To tylko słowa na wiatr. Nikt tego nie dokonał i chyba nie dokona już nigdy. Jej dusza jest niczym niezachwiana i zawsze stoi prosto. Kotowata ta ma swój honor i nie dopuści, by został czymś splamiony. Nigdy się nie poddaje, do celu potrafi iść bez względu na istniejące przeszkody. Jest uparta, sprytna, zmienna bardziej od najbardziej zmiennego stworzenia na ziemi. Nieprzewidywalność to jej drugie imię. Nigdy nie wiadomo, co tak na prawdę zrobi za chwilę. Atakuje zawsze bez uprzedzenia w najmniej oczekiwanej chwili. Jest samodzielna i nikogo się nie słucha. Nie cierpi przegrywać i zawsze ma pewność, że wygra. I zawsze wygrywa. Umie walczyć o swoje i zawsze tego dokonuje. Stworzenie to nienawidzi wielu rzeczy. Między innymi małych dzieci, koniowatych oraz zbyt litościwych kotów. Katniss można tak na prawdę określić trzema słowami: arogancki diabeł wcielony. Możesz sobie mówić, że to wszystko to tylko twarda skorupa, który wykształciła się po tych wszystkich latach. Oleje Cię przy pierwszym ciepłym zagadnięciu. Teraz jest czas bym dowaliła, że jest niezwykle sarkastyczną samiczką. Ci, co ją znają, mogą potwierdzić, iż uwielbia wypowiadać wypowiedzi sarkastyczne. Rozmowa z nią (a rozmowa z nią należy do rzadkości) często kończy się powiedzeniem z jej strony "spadaj" Oprócz wkurzania innych stworzeń Evil wolnymi chwilami zajmuje się swoimi sprawami, swoimi kłopotami i swoim życiem. Tak już na koniec powiem, że jest z niej urodzony kłamca i manipulator, który kilkoma zdaniami potrafi każdego owinąć sobie wokół palca. 
Żywioł: Myśli & Zmysły
Moce: 
Potrafi czytać w myślach
Może zmaterializować czyjeś, albo swoje, myśli tzn. kiedy myśli np. o jeleniu to może sprawić, by pojawił się on w realnym życiu.
Posiada moc kontroli nad myślami czyli potrafi usunąć, dodać, zmienić lub poprzestawiać czyjeś myśli i wspomnienia. 
Może sama wniknąć do czyjegoś umysłu i siedzieć tam, podpowiadając różne myśli, pomysły, które nie zawsze muszą być dobre. 
Kiedy będzie wściekła to zmienia się w demona - zbudowanego z najgorszych myśli kotów. Może ona wtedy usunąć całą pamięć grupy kotów liczącej nawet sto osobników, a wszystkie jej moce zwiększają zasięg swojego działania.

Evil jest w stanie wyczulić wszystkie swoje zmysły, osobno lub razem, sprawiając, że słyszy najcichsze dźwięki, widzi najmniejsze ruchy, czuje najlżejszy zapach, najmniejszy dotyk i nawet najbardziej zanikły smak.
Na podstawie odtworzonych informacji za pomocą zmysłów nasza Wszystkowidząca może wyobrazić sobie dokładny obraz danej sytuacji uzyskując potrzebne jej zawiadomienia.
Może naprawić bądź zniszczyć jeden zmysł danego kota
Potrafi zablokować na przykład podczas walki, jakiś zmysł swój bądź kogoś innego. 
Partner: Nie szuka miłości, wątpi by ktokolwiek byłby zdolny zdobyć jej serce, a jeżeli już nawet to bardzo prawdopodobnie, że po dwóch dniach ucieknie od Evil. 
Rodzina: 
⦁ Matka - Kymera [*] - była najlepszą osobą pod słońcem jaką Evil spotkała. Miała nieosiągalną doskonałą duszę. Zawsze uśmiechnięta, wszystkim pomagała. Po jej śmierci Wszystkowidząca zamknęła się w sobie. 
⦁ Ojciec - Jaskier [*] - tak samo jak matka, zginął w katastrofie pożarowej kiedy Evil i jej siostra były na spacerze. Był kochany, pomocny i uwielbiany przez każdego. 
⦁ Siostra - Delly - Starsza siostrzyczka Wszystkowidzącej. Rozłączyły się przed Stadem Adamantium. Delly obiecała, że jak znajdzie odpowiednie miejsce na osiedlenie się przyjdzie i zabierze Evil. W przeciwnym wypadku zostanie w Stadzie. 
Młode: Brak, nienawidzi tych małych, puchatych kulek więc ten fakt mówi sam za siebie. 
Historia: Historia Evil nie ma żadnych krwawych momentów, nie licząc tego kiedy w pożarze zginęli jej rodzice, ale mniejsza z tym. Po ich śmierci Katniss postanowiła odejść z rodzinnych ziem - za bardzo przypominały jej o rodzinie. Na szczęście siostra dotrzymywała jej towarzystwa i pocieszała ją za każdym razem kiedy Wszystkowidząca zwątpiła w sens dalszego życia. Dotarły na pewną polanę, która - jak się później okazało - należała to terenów tak zwanego Stada Adamantium. Rozdzieliły się - Evil pozostała w stadzie, a Delly poszła szukać innych urodzajnych ziem. Nasza bohaterka żywi nadzieję, że jej siostra jednak wróci i zamieszka z nią w Stadzie. 
Właściciel: Czarna_Pantera | Hw vanskeling.123@gmail.com | poczta
Szablon
Karou
Royalog