Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Daenerys. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Daenerys. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 23 sierpnia 2018

OTWARCIE

Witajcie moi drodzy!


Zaktualizowane strony:
Jak dołączyć? ~ został dodany nowy podpunkt, który obecni członkowie mogą uzupełnić.
Kodeks Adamantium ~ został rozszerzony punkt 2. dotyczący postaci oraz punkt 5. odnośnie korzystania z czatu
Nieobecności ~ jeżeli nie napiszesz opka od tygodnia, masz tzw. "niezgłoszoną nieobecność", która może od teraz trwać maksymalnie 2 tygodnie.
Hierarchia ~ strona ma odświeżony wygląd
Tereny i stworzenia ~ nowy wygląd strony, zdjęcia wykadrowano, a opisy zaktualizowano.
Sklep ~ zdjęcia eliksirów zostały odświeżone jak i ich opisy, a także zostały uporządkowane wg cen rosnąco. 
Co kto ma? ~ zostały dodane zdjęcia profilowe kotów.
Pary i potomstwo ~ został zaktualizowany wygląd strony.
Konkursy ~ został odświeżony wygląd, a informacje zaktualizowane.
Promuj nas! ~ dodano nową grafikę.

Dodane strony:
Spis żywiołów ~ szukasz pomocy przy formularzu w sprawie posiadanego przez Twojego kota żywiołu? Sprawdź propozycje od administracji i członków bloga!
Arrrchiwum ~ co prawda to nie strona ale kiedy klikniecie więcej się dowiecie!
Zdjęcia dla członków ~ tutaj znów pomoc przy formie, śliczne zdjątka, zapraszamy!


Czarna lista...
Koty bez pierwszego opowiadania zostaną wyrzucone w ciągu trzech dni, jeżeli nie zdeklarują się nadrobić zaległości. Są to:
• Ice Queen
• Ross
• Still
• Korr
• Daisy

Biała lista
Natomiast postacie, które wykazały się aktywnością, zostaną dodatkowo wynagrodzone w postaci 50 SK, czyli:
○ Chara
○ Azrael
○ Daenerys
○ Zoltan
○ Moon

Z dniem dzisiejszym żegnamy...
Lista postaci, które odchodzą:
• Luna (Leci do Adopcji)
• November (Odchodzi)
• Hades  (Wyrzucamy)
• Apollo (Wyrzucamy)
• Drug (Leci do Adopcji)
• Shiro (Leci do Adopcji)
• Samael (Wyrzucamy)
• Ossova  (Odchodzi)
• Alas (Leci do Adopcji)
• Daenerys (Leci do Adopcji)


Rzeczy zmienione od dnia dzisiejszego

○ Zostało wprowadzone ograniczenie odnośnie ilości słów w historii (500 słów) i charakterze (350 słów).
○ Nie należy wpisywać jako umiejętność tworzenie broni, gdyż jest ona do kupna w sklepie. Byłoby to nie fair, gdyby część kotów musiała kupować i oszczędzać, a reszta mogła ją wytworzyć.


Sklep
Z dniem dzisiejszym zostają dodane nowe zasady odnośnie sklepu, które ułatwią Wam poruszanie się po nim.
• Kiedy chcesz sprzedać jakiś przedmiot do sklepu, piszesz w tej sprawie do administracji. Sklep przyjmie towar dając Ci 75% normalnej ceny.
• Gdy pragniesz zakupić jakiś eliksir, broń, czy rzecz również informujesz admina.
• Zawsze możesz handlować się z innym kotem. Jeżeli piszesz z nim serię - uwzględniasz transakcję w opowiadaniu nadając mu dodatkową etykietę "sprzedaż". Jego cena musi być uwzględniona w opowiadaniu i może być maksymalnie dwa razy większa od ceny ze sklepu.



Mam nadzieję, że z czasem będzie nas coraz więcej!
Dziękuję Reiko za pomoc przy otwarciu bloga, która chce odebrać mi funkcje i zrobiła dużo rzeczy...
Już niedługo pojawi się minikonkurs przez nią właśnie zorganizowany XD

~Czika

wtorek, 26 grudnia 2017

Od Daenerys (Do Armor King'a)

— Cholerny Dinarv, nigdy go nie ma, gdy jest potrzebny — wysyczała kocica, nerwowo machając ogonem. Łuskowaty gad powinien zjawić się, by pomóc Daenerys błyskawicznie przenieść kilku chorych do cieplejszej jaskini; nadchodziły bowiem mrozy, które nie były przyjazne dla osłabionych kotów. A to smoczysko, zamiast wypełniać umowę, w tej chwili zapewne straszyło jakieś leśne zwierzęta, wspaniale się przy tym bawiąc. Daenerys na tę myśl jeszcze raz prychnęła pełna frustracji, ale ostatecznie poddała się wiedząc, że denerwowanie się nie przyniesie żadnych skutków, a skoro smoczysko nie przybyło, to już nie ma co na niego liczyć. A chore koty trzeba przenieść w cieplejsze miejsce... W tej letniej, medycznej jaskini nie znajdą przecież schronienia przed mroźnymi nocami.
Wtedy Daenerys ujrzała jakiegoś skrzydlatego kota na horyzoncie – i obudziła się w niej ulga. Skoro kot ma skrzydła, to musi umieć latać, a to z kolei oznacza, że powinien móc bez problemu, szybko i bezpiecznie przenieść chorych do zimowej jaskini.
Kocica zawołała nieznajomego, zwracając jego uwagę na siebie. Potężny lew podszedł do niej, a ona wyjawiła mu szybko swoją prośbę.
— Właśnie spieszę się do Cziki, ale pomoc chyba jest teraz ważniejsza — zgodził się po chwili wahania samiec i posłał Daen uśmiech, na co ona odpowiedziała wdzięcznym spojrzeniem. — Och, właśnie! Ty jesteś Daen? — zapytał kot, jakby dostał nagłego olśnienia.
— Tak, Daenerys.
— Czika kazała mi cię znaleźć i nam obu stawić się w jej mieszkaniu — powiadomił ją jeszcze, po czym natychmiast umknął w głąb jaskini medycznej, wracając z dwoma słabymi kotami i jedynie pytając o lokalizację jaskini, do której ma je zanieść. Samiec prędko się ulotnił, a dodatkowy ciężar na grzbiecie zdawał się wcale nie robić mu problemu.
A teraz Daen pozostała pewna sprawa do załatwienia – przywódczyni wzywała ją, więc powinna się tam stawić jak najszybciej.
***
— A gdzie Armor? — zapytała zaskoczona Czika. Daenerys nie trudno było się domyślić, iż chodzi o tego skrzydlatego samca, którego spotkała tego samego dnia. — Prosiłam go o znalezienie ciebie, a potem jak najszybsze stawienie się u mnie — wymamrotała nerwowo gepardzica. Daen była nieco zaniepokojona stanem samicy, przedtem nie widziała jej tak zdenerwowanej. Czy Alfa się czegoś obawiała?
— Ja z kolei prosiłam go przetransportowanie chorych i słabych kotów do lepszej jaskini na okres zimy... — usprawiedliwiła Armora Daenerys. Może Czika zrozumie, iż był to konieczny zabieg, dlatego gepardzica nie będzie miała lwu za złe spóźnienia?
— Rozumiem, troszczysz się o nasze koty — przytaknęła, trochę uspokojona Czika. — Trudno, nie możemy dłużej na niego czekać. Później przekażesz Armorowi informacje o waszym zadaniu... — I nagle, przerywając gepardzicy w pół zdania, do jaskini jak burza wpadł zdyszany Armor. ,,Ma niezłe wyczucie czasu’’ stwierdziła w myślach, nieco sarkastycznie, Daen.
— Daen! Już przeniosłem wszystkie koty — oznajmił na powitaniu samiec, a medyczka otworzyła szeroko oczy, nie mogąc uwierzyć, że wyrobił się tak szybko z całą robotą. Ale Czika widocznie nie miała czasu na niedowierzanie, bo od razu przeszła do objaśniania misji:
— Wysyłam waszą dwójkę na przeszpiegi do sąsiadującego z nami od zachodu stada. Jeden z naszych szpiegów niedawno doniósł o ich nieprzyjaznym nastawieniu wobec nas... Ostatnio polowali na naszych terenach — powiedziała Czika, marszcząc gniewnie nos. Następnie jej pysk posmutniał, ukazując zmartwiony wyraz twarzy. — Być może szykuje się wojna. Chcę, byście zbadali tą sprawę i dowiedzieli się jak najwięcej.
— Ale... Ja nie jestem szpiegiem. Czemu nie wyślesz kogoś zamiast mnie? — zapytała Daenerys, nadal czegoś nie rozumiejąc.
— Ja też nim nie jestem. — Armor pokręcił łbem, również nie rozumiejąc, czemu ich dwójka została wybrana.
— Wystarczy, że powiem wam, że w obecnej sytuacji jedynie wy dwoje się nadajecie — odpowiedziała Czika wymijająco. — Wyruszycie natychmiast, gdy zajdzie słońce – nie możecie marnować czasu, musicie zbadać tę sprawę jak najszybciej.

<Armor King?>


 ✐ 622 słowa
+15 SK

piątek, 1 września 2017

Od Daenerys-C.d. Druga

Ten dzień, wbrew moim niezbyt optymistycznym przewidywaniom, nie okazał się tak wyczerpujący fizycznie, jak ostatnie. Pod koniec dnia, gdy słońce już znikało za koronami drzew, stwierdziłam, że zapasy ziół leczniczych były już na wyczerpaniu, a z wyruszeniem po te najpotrzebniejsze nie można było zwlekać ani chwili. Gdy chciałam pogadać o tej sprawie z Blue, okazało się, że pochłonięty był pracą, a że niespecjalnie uśmiechało mi się zastępowanie go w tym po swojej ciężkiej zmianie, której skutki w postaci wyczerpania fizycznego nadal trwały, to postanowiłam podjąć się lżejszego obowiązku. Niestety, pożądane przeze mnie zioła uśmierzające ból pozostawały poza zasięgiem terenów stada, przez co musiałam powiadomić Alfę o konieczności wybrania się poza terytorium SA, ewentualnie zapytać się o jej zgodę na wyprawę, choć wiedziałam, iż raczej nie będzie miała nic przeciwko.
Wstąpiłam do jaskini przywódczyni, od razu kierując się w stronę, skąd dochodził intensywny zapach Cziki.
- Czika - zaczęłam, niezbyt oficjalnie, jako iż do moich preferencji zdecydowanie nie należały oficjalne zwroty, ani wyraźne oddawanie szacunku osobom, nawet na takowy zasługującym. - Mam do ciebie sprawę. - Widząc, że gepardzica nie była zajęta i wstała ze swojego łoża, zachęcająco kiwając głową, kontynuowałam: - Pilnie muszę pójść odnaleźć zioła lecznicze, które znaleźć mogę tylko poza naszymi terenami.
Alfa już otwierała pysk, by mi odpowiedzieć, kiedy doszła do nas woń wilka. Z niesmakiem zmarszczyłam nos. ,,Co tu robi wilk?", pomyślałam, niespecjalnie zadowolona z jego obecności w pobliżu, jednak nie dawałam tego po sobie poznać ani wtedy, gdy nieukrywająca zaskoczenia Czika spojrzała na mnie, ani wtedy, kiedy do jaskini wkroczył ów wilk. Dodatkowym zaskoczeniem było to, że u jego boku szedł samiec pantery śnieżnej. Oczywiście wszystko to wywnioskowałam jedynie po zapachu, gdyż nie mogłam ich zobaczyć, skoro oddzielała nas kamienna ściana.
- Alfo Cziko? - usłyszałyśmy głos należący do jednego z przybyszy.
- Beta sąsiedniej watahy - przedstawiła mi ów wilka szeptem Czika, nim truchtem zbliżyła się do przybyszy. Przysunęłam się ku krawędzi ściany, pozostając w cieniu, poza zasięgiem ich wzroku, podczas gdy ja miałam na nich dobry widok, mogąc z ukrycia przyglądać się poczynaniom całej trójki. Nie zmieniło to faktu, że i tak zapewne wiedzieli już o mojej obecności, o ile byli na tyle roztargnięci, by użyć swoich nozdrzy do wyłapania zapachu jeszcze jednego kota prócz Cziki.
Uniosłam jedną brew, widząc, jak przedstawiciel pantery śnieżnej z nieukrywaną dezorientacją przeskakuje spojrzeniem od Cziki do Bety jakiejś tam, najwidoczniej pozostającej w dobrych stosunkach z naszym stadem, watahy. No dobrze, może to widać, może nie, ale, przyznaję, że kryję w sobie uraz do wilków i nimi szczerze gardzę...
Basior odezwał się jeszcze, z tymi słowami przekazując panterę Czice, a po tym, jak mu podziękowała - odszedł.
- Jak ci na imię? - zwróciła się do kota przyjaznym głosem.
- Drug. - ,,Cóż, warto wiedzieć...", skwitowałam w myślach, wzdychając cicho. Chciałam jak najszybciej ruszyć na poszukiwanie tych ziół, a zmuszona zostałam marnować czas na przysłuchiwaniu się formalnościom przy rekrutowaniu nowych kotów! Poniekąd zainteresowała mnie jednak dalsza wypowiedź samca: - Ale serio... Żeby bratać się z wilkami? - ,,Oh? Czyżby z jakiegoś powodu też niezbyt przepadał za tymi zapchlonymi kłębami futra?", zadałam samej sobie pytanie.
Usłyszałam cichy śmiech gepardzicy, która zwróciła się w moją stronę i powiedziała:
- Zajmij się nim, proszę. - Po czym dodała już nieco ciszej: - Możesz go zabrać ze sobą na zbieranie ziół.
Kiwnęłam głową na znak zgody, westchnęłam cierpiętnico, ale tak, by nikt poza mną tego nie usłyszał, a następnie wyłoniłam się zza skały, podchodząc wprost przed samca.
- Drug. - Po raz kolejny usłyszałam jego imię, jednak nie zwróciłam mu uwagi na to, że nie musiał się już przedstawiać. Zamiast tego, zrobiłam to samo.
- Daenerys. A teraz... chodź za mną, będziesz mi towarzyszył poza terenami stada, później znajdziesz sobie kogoś, kto cię oprowadzi po naszym terytorium - oznajmiłam, poniekąd oznajmiając mu tym samym, że nie miałam i raczej nie będę miała ochoty pełnić roli przewodniczki i wybierać się na wycieczkę krajoznawczą. Spokój, cisza i samotność wystarczą mi do szczęścia, nie ponadprogramowe towarzystwo obcych panter śnieżnych... prawda?

<Drug?>

✐ 665 słów
+15 SK

środa, 23 sierpnia 2017

Od Daenerys (Do Blue)

Nowe stado, nowe tereny, nowe koty... Nie jestem przyzwyczajona do zmian, zwykle nie potrafię znieść ich łatwo, jednak tym razem było inaczej. No dobrze, wszystko zaczęło być inne. Dwa lata spędziłam na samotnej wędrówce, ale brak towarzystwa nie wdawał mi się we znaki; byłam szczęśliwa prowadząc swój niemonotonny, choć samotniczy, tryb życia. A teraz? Teraz czeka mnie zupełnie nowe życie. Dołączyłam do stada, podświadomie chyba nie mogąc już wytrzymać ciągłych podróży w samotności. Nieznane tereny, nieznane osoby... W dodatku, jako medyczka będę zmuszona do częstych kontaktów z innymi kotami, co nie zdarzało mi się zbyt często przez ostatnie dwa lata, więc zdążyłam się już nieco odzwyczaić od towarzystwa przez ten czas.
Tym, co najbardziej zajmowało w tej chwili moje myśli było zastanawianie się nad tym, jak pójdzie mi na nowej drodze życia.

- Eem... - zaciął się przybysz, już trzeci tego dnia, a ja karciłam go w myślach, aby się wreszcie wysłowił, jednak nic nie mówiłam, bo tylko bym go jeszcze bardziej spłoszyła. Pewnie pozostali dwoje, jacy przyszli do mnie wcześniej z błahymi sprawami, nastraszyli go wystarczająco... - No, ja tu przyszedłem, bo, ten, no... słyszałem, że jesteś nową medyczką i-i... - ,,Niech się jeszcze raz zająknie, a przysięgam, że go stąd wygonię przedwcześnie", obiecałam sobie w myślach, zirytowana zachowaniem kota. W końcu jednak nabrał pewności siebie. - Trochę boli mnie łapa i chciałem dostać jakąś maść, zioła, albo coś...
Nastała chwila ciszy. A ja uznałam, że pora przestać być miłą.
- Chcę zauważyć, że mam tu poważnie chorego pacjenta - zaczęłam, mrużąc oczy. - więc jeśli okaże się, że pazurek ci się złamał, to przysięgam, że powyrywam ci resztę. Wtedy może zrozumiesz, iż istnieją poważniejsze sprawy od połamanego pazura. - Mówiłam z jak największym spokojem. Dla mojego rozmówcy niepokojąco spokojnie. Nie tylko w treści mojej wypowiedzi, ale również w tym zbyt spokojnym tonie głosu dało się wyczuć groźbę, która onieśmieliła kota jeszcze bardziej, a może nawet przeraziła. Otworzył pysk, ale po chwili oniemiały go zamknął, patrząc na moją osobę tępo. Po czym stchórzył i po prostu uciekł z jaskini, na co ja tylko zmarszczyłam nos i prychnęłam cicho.
Nienawidzę, gdy ktoś marnuje mój czas.
Ruszyłam w głąb jaskini medycznej, ku leżącemu na łożu ze skóry choremu kotu. Pacjent ten został mi przydzielony do opieki niedawno, a teraz nastała pora by się nim zająć.
Obudził się, i właśnie dostał kolejnego ataku kaszlu. ,,Jest z nim źle, jak tak dalej pójdzie, to mogę nawet nie zauważyć, a już będzie martwy", stwierdziłam w myślach. Uznałam, że nie ma co pozwalać choremu dalej cierpieć. Ta choroba była co najmniej niepokojąca, a jej skutki nieobliczalne, w dodatku wyglądała na zakaźną.
Po znalezieniu się obok chorego niezwłocznie przyłożyłam swoją łapę do jego klatki piersiowej, skupiając się na swoim przepływie mocy, której z każdą chwilą przekazywałam coraz więcej kotu. Kaszel ustał, oddech pacjenta z każdą chwilą robił się coraz bardziej spokojny i umiarkowany, a wzrok jego wdzięcznych oczu utkwił na mnie.
Po kilku minutach całkowicie zdrowy kot pewnie podniósł się z ziemi i przed podziękowaniem za pomoc serdecznie się uśmiechnął. Nim odszedł, jeszcze raz dziękując, zdążyłam odwzajemnić uśmiech, choć mój, w przeciwieństwie do kota, był zmęczony.
Byłam wyczerpana. Nie mogłam zmrużyć oka ani na chwilę przez ostatnią dobę, zajęta pełnoetatową pracą. Jednak nareszcie ktoś miał przyjść na zmianę, najświeższy medyk... Blue? Tak, nazywał się Blue, tak przedstawiła mi go Alfa, choć nie miałam okazji go jeszcze poznać osobiście. Cóż, niezbyt oryginalne imię, ale może właśnie ta nieoryginalność wyróżniała tego samca...
Kocur stanął w wejściu do jaskini i chwilę nie odzywał się, patrząc na mnie nieruchomym wzrokiem.
- Blue - odezwał się w końcu, choć tak cicho, że ledwo zdołałam zrozumieć, co powiedział. Niepewnie zaczął iść w moim kierunku, jednak ominął mnie unikając mojego wzroku. Więc to był on? Nie snułam wcześniej jakiś wyobrażeń co do tej osoby, jednak i tak byłam nieco zaskoczona nim.
- Nazywam się Daenerys - przedstawiłam się, a po chwili dodałam: - Daen. Mów mi Daen.

<Blue?>

✐ 653 słowa
+15 SK

wtorek, 22 sierpnia 2017

Daenerys!



Imię: Daenerys
Pseudonim: W skrócie Daen, kiedyś nazywana była przez wszystkich Nery, ale jako, że wymyślił to jej zmarły ojciec, o którym pamięć ją boli, nie pozwala już na nazywanie jej w ten sposób. Sama wprawdzie wolałaby, żeby ktoś wymyślił dla niej jakieś proste, ale oryginalne miano, coś lepszego od zwykłego skrótu jak Daen...
Wiek: 3,5 zim na karku, jeszcze nie taka stara...
Płeć: Samica
Stopień: Początkująca
Gatunek: Jej gatunek nie jest do końca określony, ale z pewnością nie jest ona czystej krwi. Wie jedynie, że jej ojcem był lampart śnieżny, ale matki nie potrafi sobie przypomnieć. Domyśla się, iż ona również mogła być mieszanką dwóch, lub nawet więcej gatunków, co jest rzadkie.
Głos:
Stanowisko: Medyczka, ale lubi pomagać wszędzie tam, gdzie jest akurat potrzebna.
Charakter: Daenerys jest zazwyczaj spokojną i rozważną kocicą. W stosunku do nowo poznanych stara się być w miarę miła, choć jej naturą jest dorzucanie trafnych uwag, które często mogą zranić drugą osobę. A ona po prostu jest prawdomówną samicą. No dobrze, czasem zbyt prawdomówną... Nie oznacza to jednak, iż nie umie dochować tajemnic; wręcz przeciwnie, sama ma ich trochę i wie, że nie należy nadwyrężać czyjejś ufności.
Woli siedzieć w samotności w jakimś ciemnym zakamarku niż tłoczyć się wśród gwarnego towarzystwa, co dla niej jest krępujące. Jednak nie oznacza to, iż ma coś przeciwko niewielkiemu towarzystwu. Owiana tajemniczością i pewnym niezauważalnym dla innych kotów dystansem do nich, nie da się poznać lepiej niż na tyle, na ile pozwala.
Posiada umiejętność szybkiego rozumowania i łączenia wszelkich faktów w składną całość; nigdy nie postępuje bez dokładnego obmyślenia wszelkich za i przeciw, jednak dobrej decyzji potrafi dokonać w zaskakująco szybkim czasie, przez co uważana jest za zupełnie lekkomyślną osobniczkę. Nie przepada za bezmyślnym działaniem i nieuzasadnioną przemocą, więc zawsze stara się unikać bójek i rozwiązywać wszelkie konflikty poprzez negocjacje, jednak nie zawaha się nadstawić łba, jeśli chodzi o życie jej przyjaciół. Trzeba jednak uważać, gdyż jest ona doprawdy świetna w negocjowaniu – zrobi wszystko, aby z tego miała jak najwięcej korzyści.
Nigdy nie ocenia innych już po pierwszym spotkaniu, woli wyrobić sobie prawidłową opinię na temat danego osobnika. Jeśli będziesz wredny w stosunku do niej – ona będzie cię ignorowała, albo śmiała się i kpiła z twoich zaczepek. Jeśli natomiast okazywać będziesz przyjacielskie nastawienie, ona nie będzie cię zaczepiać, ale szczególnie miła również nie będzie. Po prostu będzie obojętna.
Daen nie da się łatwo podpuścić. Choćbyś nie wiadomo jak się starał, ona nadal będzie zachowywała się obojętnie, a negatywne emocje wspaniale potrafi w sobie zamaskować. Trzeba być jednakże świadomym tego, że ma kocica cięty język. Daenerys niespecjalnie troszczy się o swoją dumę, choć na swój sposób ma jej więcej niż niejeden wojownik. Wszelkie upokorzenia znosi nadzwyczaj dobrze – miast okazywać wstyd, śmieje się z niepochlebnych wyzwisk i opinii kierowanych pod jej adresem. Znajdując się w niewygodnych sytuacjach nie traci swojego poczucia czarnego humoru, lubi też słać niepochlebne, przesycone drwiną lub sarkazmem komentarze oraz aroganckie uśmieszki. Lubi robić dobrą minę do złej gry. 
Nie przejdzie obojętnie obok kota w potrzebie; nie zawaha się, by podać mu pomocną łapę, przy czym pomaga bezinteresownie i nie oczekując tego samego z jego strony. Nawet, jeśli jest kimś obcym, spoza stada lub wrogiem, ona nie zostawi go na pastwę losu.
O pacjentów nie martwi się, dopóki nie odnieśli ran grożących ich życiom. Tych, co przyjdą do niej z błahymi sprawami jest gotowa odprawić bez niczego, a trwałe kontuzje, jak, przykładowo, oderwanie kawałka ucha, łaskawie może zgodzi się naprawić swoją mocą tylko kiedy ma dobry humor. 
Ma uraz do samobójców. Często powtarza prosty, dla niektórych nawet bezsensowny i nieprawdziwy tekst: ,,Życie trzeba sobie cenić, jakkolwiek bolesne by ono nie było". Wielu mówi jej, że nie przeszła tego cierpienia, co oni. Wielu mówi jej, że nie ma prawa się wyrażać na ten temat. Wielu mówi jej, że ona nie rozumie ich bólu. Wielu mówi jej, że życie jest tylko torturą, więc nie ma co ciągnąć go dalej. A ona mówi tym wielu, że odebranie sobie życia nie jest aktem odwagi, a tchórzostwa. Jest po prostu egoistyczną ucieczką od tego, co daje nam życie, które nie jest złe samo w sobie. 
Żywioł: Zgrabna mieszanka żywiołu lodu z żywiołem uzdrawiania.
Moce:
potrafi wytworzyć z niczego lód, który uformować się może praktycznie we wszystko, wedle jej uznania
umie zamrozić większość dotkniętych przez nią rzeczy, jednak tylko martwą naturę
jedyną formą jej mocy, jaka jest całkowicie odporna na ogień, jest wytworzenie jej lodowego klonu. W pierwszej fazie tworzenia, jest po prostu lodowym posągiem, dość dokładną podobizną Daen, ale w końcowym etapie wygląda on identycznie co do najmniejszego szczegółu, jak oryginalna Daenerys, a pomylenie jej z oryginałem jest jak najbardziej zrozumiałe. Ona ma nad swoją kopią całkowitą kontrolę; widzi z jej punktu widzenia, kontroluje jej zachowanie... Jakby równocześnie znajdowała się w dwóch różnych ciałach, co wcale takie dalekie od prawdy nie jest. Jej limitem, jakby się uparła, są trzy klony, co już jest dużym osiągnięciem, jako, iż sama jedna kopia zużywa sporą część energii kocicy, a gdyby pokusiła się o przekroczenie limitu, niemal pewna byłaby jej śmierć.
potrafi natychmiast uzdrawiać fizycznie koty dotykiem, jednak używa tej mocy wyłącznie do uzdrawiania śmiertelnych ran. Nie może takim sposobem uleczyć samej siebie. Każde użycie ów mocy znaczy odebranie pewnej cząstki swojego życia, co może ją w końcu doprowadzić do śmierci, ale ona nie chce się do tego komukolwiek przyznać, obawiając się, że będą chcieli zatrzymać ją przed dalszym pomaganiem w ten sposób kotom.
Partner: Nie szuka miłości, choć gdzieś w głębi duszy potrzebuje wsparcia w kimś, dla kogo mogłaby oddać miejsce w swoim samotnym sercu.
Rodzina:
- Enrique: jej ojciec, wzorowy przykład prawdziwego ojca. Był przyjacielskim, czasem nieco infantylnym, ale też zawsze optymistycznym, kochającym swoją rodzinę ponad własne życie samcem. Był kimś bardzo ważnym w życiu Daen, zawdzięcza mu naprawdę dużo. Od niego dostała w genach moc uleczania ran (co odkryła bardzo późno) oraz, z czasem, rozległą wiedzę na temat medycyny i zamiłowanie do pomocy kotom. 
- Sierra: to po niej odziedziczyła swoje magiczne zdolności lodu. Niestety zmarła podczas pewnej misji, gdy, w sytuacji bez innego wyjścia, wytworzyła więcej lodowych klonów, niż pozwalał na to limit jej energii, tak przynajmniej jej odejście w zaświaty tłumaczył ojciec Daen. Sama nie pamięta ani trochę swojej matki.
- Shou: młodszy o kilka minut brat. Daen chciała wyruszyć w daleką, niebezpieczną podróż, a on chciał pozostać jak najbliżej terenów, na których został wychowany, więc on wraz z siostrą błagali pierwsze napotkane stado o przyjęcie Shou do niego i, ku szczęściu rodzeństwa, tamtejszy przywódca zgodził się na to. Daenerys ma nadzieję, iż jej brat jest cały, zdrowy i szczęśliwy.
Młode: Nie zastanawiała się nad rolą matki. Zresztą... Nie ma partnera – nie ma kociąt. Proste? Proste.
Historia: Urodziła się na terenach niczyich, jako córka pary samotników. Matki niestety nigdy nie miała okazji poznać, gdyż umarła ona wtedy, gdy Daenerys i jej brat jeszcze byli ślepymi, bezradnymi kociętami. Na szczęście mieli dobrego ojca, który wychował Daen na dobrą medyczkę, z której umiejętności lekarskich potem był bardzo dumny. On też był medykiem, i widząc jego pracę, zapragnęła, tak jak on, ratować życia kotów. Zmarł w męczarniach, zaatakowany przez paskudną chorobę. Niestety, jeszcze wtedy Daen nie miała pojęcia o swojej umiejętności magicznego uzdrawiania, dzięki której mogłaby uratować ojcu życie. Po śmierci ojca Daenerys, w wieku jedenastu miesięcy, zapragnęła się usamodzielnić, więc pozostawiła brata w pewnym stadzie i wyruszyła samotnie w długą, około 2 letnią podróż. Ostatecznie zdecydowała się dołączyć do tego stada. Ma cichą nadzieję, na spokojne życie w nim, a nawet odnalezienie swojej drugiej połówki, ale do tego drugiego pragnienia nie przyznaje się nawet przed samą sobą.
Właściciel:
Szablon
Karou
Royalog