Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Drug. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Drug. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 23 sierpnia 2018

OTWARCIE

Witajcie moi drodzy!


Zaktualizowane strony:
Jak dołączyć? ~ został dodany nowy podpunkt, który obecni członkowie mogą uzupełnić.
Kodeks Adamantium ~ został rozszerzony punkt 2. dotyczący postaci oraz punkt 5. odnośnie korzystania z czatu
Nieobecności ~ jeżeli nie napiszesz opka od tygodnia, masz tzw. "niezgłoszoną nieobecność", która może od teraz trwać maksymalnie 2 tygodnie.
Hierarchia ~ strona ma odświeżony wygląd
Tereny i stworzenia ~ nowy wygląd strony, zdjęcia wykadrowano, a opisy zaktualizowano.
Sklep ~ zdjęcia eliksirów zostały odświeżone jak i ich opisy, a także zostały uporządkowane wg cen rosnąco. 
Co kto ma? ~ zostały dodane zdjęcia profilowe kotów.
Pary i potomstwo ~ został zaktualizowany wygląd strony.
Konkursy ~ został odświeżony wygląd, a informacje zaktualizowane.
Promuj nas! ~ dodano nową grafikę.

Dodane strony:
Spis żywiołów ~ szukasz pomocy przy formularzu w sprawie posiadanego przez Twojego kota żywiołu? Sprawdź propozycje od administracji i członków bloga!
Arrrchiwum ~ co prawda to nie strona ale kiedy klikniecie więcej się dowiecie!
Zdjęcia dla członków ~ tutaj znów pomoc przy formie, śliczne zdjątka, zapraszamy!


Czarna lista...
Koty bez pierwszego opowiadania zostaną wyrzucone w ciągu trzech dni, jeżeli nie zdeklarują się nadrobić zaległości. Są to:
• Ice Queen
• Ross
• Still
• Korr
• Daisy

Biała lista
Natomiast postacie, które wykazały się aktywnością, zostaną dodatkowo wynagrodzone w postaci 50 SK, czyli:
○ Chara
○ Azrael
○ Daenerys
○ Zoltan
○ Moon

Z dniem dzisiejszym żegnamy...
Lista postaci, które odchodzą:
• Luna (Leci do Adopcji)
• November (Odchodzi)
• Hades  (Wyrzucamy)
• Apollo (Wyrzucamy)
• Drug (Leci do Adopcji)
• Shiro (Leci do Adopcji)
• Samael (Wyrzucamy)
• Ossova  (Odchodzi)
• Alas (Leci do Adopcji)
• Daenerys (Leci do Adopcji)


Rzeczy zmienione od dnia dzisiejszego

○ Zostało wprowadzone ograniczenie odnośnie ilości słów w historii (500 słów) i charakterze (350 słów).
○ Nie należy wpisywać jako umiejętność tworzenie broni, gdyż jest ona do kupna w sklepie. Byłoby to nie fair, gdyby część kotów musiała kupować i oszczędzać, a reszta mogła ją wytworzyć.


Sklep
Z dniem dzisiejszym zostają dodane nowe zasady odnośnie sklepu, które ułatwią Wam poruszanie się po nim.
• Kiedy chcesz sprzedać jakiś przedmiot do sklepu, piszesz w tej sprawie do administracji. Sklep przyjmie towar dając Ci 75% normalnej ceny.
• Gdy pragniesz zakupić jakiś eliksir, broń, czy rzecz również informujesz admina.
• Zawsze możesz handlować się z innym kotem. Jeżeli piszesz z nim serię - uwzględniasz transakcję w opowiadaniu nadając mu dodatkową etykietę "sprzedaż". Jego cena musi być uwzględniona w opowiadaniu i może być maksymalnie dwa razy większa od ceny ze sklepu.



Mam nadzieję, że z czasem będzie nas coraz więcej!
Dziękuję Reiko za pomoc przy otwarciu bloga, która chce odebrać mi funkcje i zrobiła dużo rzeczy...
Już niedługo pojawi się minikonkurs przez nią właśnie zorganizowany XD

~Czika

środa, 27 września 2017

Od Drug'a - C.d. Samael'a

Dzień jak co dzień. Dostałem pierwsze polecenie aby zajrzeć nad Tęskne Wodospady i w razie czego coś upolować. Taki łowca i zwiadowca w jednym. Rozprostowałem stare i zmęczone kości, lecz podniosłem się już żywy. Energicznie wyszedłem z jaskini i udałem się w drogę. Po drodze omijałem coraz lepiej mi znane tereny, a dla pewności jeszcze lepiej im się przyglądałem. Kilka minut później byłem już na miejscu. Póki co było czysto więc skorzystałem z okazji i zanurzyłem się w zimnej wodzie. Po chwili nawet zanurkowałem. Dobrze jest poczuć temperaturę ciała odpowiednią dla swojego gatunku. Chwilę popływałem przy okazji zmywając z siebie błoto i liście nabyte w lesie. Wynurzyłem się i wyskoczyłem na brzeg otrzepując się z wody. Gdy uchyliłem zdrętwiałe od zimna powieki ujrzałem, że zza górki wychodzi jakiś osobnik. Wątpię, że widziałem go wcześniej. Cofnąłem się o kilka kroków i schyliłem jakby do polowania. Jak będzie trzeba to to zrobię. Lew o niebieskiej grzywie również wszedł do wody, lecz tylko w celach higienicznych. Po wyjściu rzuciłem mu się w oczy i przybrał podobną pozę co ja. Postanowiłem nieco się zbliżyć aby poprowadzić krótką rozmowę.
- Kim jesteś? - zapytałem w końcu.
- Samael. - burknął. - A ty?
Zignorowałem to pytanie. Nie chodziło mi o imię, lecz raczej co robi na terenach stada.
- Należysz do stada czy jesteś obcy? - zapytał po chwili.
- Miałem zapytać o to samo... - mruknąłem już niezadowolony.
- Jestem stąd. - odpowiedział.
Na te słowa wyprostowałem się i odetchnąłem znudzony.
- To było tak od razu, a nie zawracasz mi głowę. - burknąłem jak stary i wkurzony dziadek.
- Pragnę zauważyć, że to ty pierwszy do mnie podszedłeś. - powoli wrócił do normalnej postawy.
- Bo to mój obowiązek. - uniosłem jedną brew. - A teraz idź popływaj czy co tam robiłeś. - dodałem z irytacją i zawróciłem.
Przypomniałem sobie, że mu się nie przedstawiłem. Chrzanić. Warknąłem pod nosem gdy czułem na sobie jego wzrok i zniknąłem za drzewami.

Po powrocie z patrolu zgłosiłem się do Alfy po jeszcze inne zlecenia. Na wieczór nie miałem już co robić więc czemu by nie popracować dodatkowo. Może wyjdzie mi to kiedyś na dobre? Na miejscu zastałem Czike, która wysłała mnie na bagna. Co prawda to zabójcze tereny i mnie przed tym przestrzegała, ale ja jak to ja i tak się zgodziłem. Jeżeli krążą tam niebezpieczne istoty to trzeba je wybić. Na przykład wilki, z którymi mamy sojusz... Aż zakląłem pod nosem na tą myśl. Dygnąłem Alfie i opuściłem jej wielką jaskinię. Droga tam trwała nieco dłużej niż nad Tęskne Wodospady. Tamto miejsce to raczej przyjemne i chętnie odwiedzane tereny więc znajdują się bliżej. Te gorsze trzyma się jak najdalej. Tym razem po pół godzinie wkraczałem na teren niebezpieczeństw. Byłem przygotowany na każdą obrzydliwą postać, która na mnie wyskoczy. Gdy wszedłem na podmokłe tereny od razu poczułem charakterystyczną stęchliznę jakże nieprzyjemną dla czułych nozdrzy. Schyliłem się nieco i począłem się skradać. Mimo mojej pewności siebie nie mogę być głupi i muszę być ostrożny i gotowy na każde niebezpieczeństwo. Sunąłem coraz dalej przez podmokłe bagna czując jeszcze inne cuchnące wonie, które zmuszały mnie do skrzywienia pyska. W pewnym momencie usłyszałem ciche sapanie. Nie należało do mnie mimo problemów z oddychaniem. Zmrużyłem oczy aby wyostrzyć wzrok i zatrzymałem się by się lepiej rozejrzeć. W jednej chwili z drzewa zeskoczyła na mnie jakaś kreatura. Sparaliżowany zrzuciłem ją z siebie i dużo się cofnąłem. Z początku dyszeliśmy cicho i przyglądaliśmy się sobie. Napotkałem wychudzoną postać z długimi kończynami i postawą jak u starego, zgarbionego człowieka. Miał długie palce zakończone ostrymi pazurami. Nie pogardziłbym takimi... Z czego pamiętam to Czika opowiadała mi o wszystkich stworzeniach jakie mogę napotkać na naszych terenach. To jak mniemam był Ghul. Skrzywiłem się jeszcze bardziej i cofnąłem jeszcze o krok. Wiedziałem, że obleśny stwór w końcu na mnie naskoczy i zacznie się zabawa. Nie spodziewałem się jednak tego, że za nim pojawi się lew o bujnej, niebieskiej grzywie. Na jego widok otworzyłem szeroko oczy i zakląłem pod nosem mając już w głowie czarne scenariusze jak to spotkanie się skończy.


Samael?
✐ 673 słowa
+15 SK

sobota, 2 września 2017

Od Drug'a-C.d. Daenerys

Druga kocica, która wyszła zza ściany okazała się być Daenerys przedstawiająca mi się właśnie tym imieniem. Oznajmiła niewzruszonym głosem że pójdę z nią po zioła znajdujące się poza terenami stada. Dopiero co wróciłem z długiej podróży, a teraz znów muszę gdzieś łazić. Po ośmiu latach wędrówki robi się to już nudne. Zamiast jednak odmówić, zgodziłem się. Przynajmniej poznam niektóre tereny, lecz co do oprowadzek zdam się sam na siebie. Pokiwałem lekko głową i odsunąłem się na bok żeby Daenerys poszła przodem. Bez żadnego wyrazu pyska ominęła mnie i wyszła z jaskini. Pchnąłem się na łapach i ruszyłem za nią.
Przeszliśmy spory las w około 20 minut, a ja padałem już z łap i dyszałem cicho. Gdy wyszliśmy na sporą łąkę kocica zwróciła na mnie wzrok.
- Coś nie w formie widzę. - uniosła jedną brew.
- Och wybacz. - odetchnąłem i zmarszczyłem brwi. - Po ośmiu latach błądzenia i łażenia też byś miała dosyć.
Daenerys tylko wzruszyła ramionami i ruszyła dalej. Mam nadzieję że to na tą łąkę mieliśmy się dostać.
- To tutaj. - oznajmiła rozglądając się dookoła. - Tam gdzie kończy się las, kończą się nasze tereny. A teraz pomóż mi znaleźć zioła lecznicze. - dodała.
- Skąd mam wiedzieć jak wyglądają? - zapytałem.
- Tyle podróżowałeś, a nie wiesz jak wyglądają zioła. - parsknęła. - Zorientujesz się.
Westchnąłem cicho i oddaliłem się nieco od kocicy. Błądziłem wzrokiem po wysokiej i zielonej trawie, która miała skrywać w sobie jakieś wyróżniające się zielsko. Wszystkie źdźbła wyglądały identycznie więc postanowiłem skorzystać z innego zmysłu. Wciągnąłem świeże powietrze przez nozdrza usiłując wyróżnić coś mocniejszego. Stawiałem kroki poruszając się dalej i węsząc. W końcu zapach mocnej mięty lub czegoś w tym stylu zawitał w moim nosie. Przejrzałem okolice i zauważyłem nieco ciemniejszą i wyższą roślinkę lekko powiewającą na wietrze. Podszedłem bliżej, a gdy miałem ją zerwać, jakaś inna łapa po nią sięgnęła.
- Za późno. - wzruszyła ramionami Daenerys jednocześnie urywając roślinę z korzeniami i chowając ją do woreczka.
Parsknąłem cicho i odwracając się na pięcie poszedłem szukać dalej.
Po dwóch godzinach mój nos już wysiadał. Węch zbadał tyle różnych ziół i roślin że nie byłem w stanie odczuć zapachu kocicy, która szła tuż przede mną. Jak można się domyślić ta szanowna panna zebrała nieco więcej roślinek ode mnie z czego miała też satysfakcję bardzo widoczną u charakterystycznym uśmiechu. Byliśmy w trakcie drogi powrotnej. Te swędzenie w nosie nie dawało mi żyć więc począłem szorować nos łapą. Jak zwykle zapominając że znajduje się na nim jedna z blizn pozostawionych przez wilki. Jednym lekkim ruchem pazura rozdrapałem bliznę, z której popłynęła stróżka krwi.
- Cholera. - zakląłem cicho i przyłożyłem łapę do rany by zatamować krew.
- Co znowu? - westchnęła kocica odwracając się w moją stronę i widząc przyczynę moich przekleństw. - O boże.
- Poradzę sobie. - uśmiechnąłem się sztucznie i docisnąłem łapę.
- Nie wydaje mi się. - odpowiedziała i zajrzała do worka z ziołami wyjmując z niej jeden listek. - Przyłóż.
Odebrałem od medyczki - jak widać, liść zioła i przyłożyłem do nosa. Chwilę piekło, lecz faktycznie zatamowało krew i jeszcze złagodziło ból. Zgniotłem zakrwawiony liść i wyrzuciłem w krzaki. Podniosłem się spod drzewa i otrzepałem.
- Dzięki. - przyznałem ruszając dalej. - Dlatego właśnie nie lubię wilków. - dodałem cicho.

Daenerys? 

✐ 542 słowa
+15 SK

czwartek, 31 sierpnia 2017

Od Druga

- Gdzie się tym razem wybierasz? - parsknął Jude.
- Tego nie wiem, oby daleko stąd. - wzruszyłem ramionami przewracając się na grzbiet leżąc teraz pod wielką wiśnią.
- Aż tak ci u nas źle? - zaśmiała się Josie.
- Okropnie. - przyznałem wymuszając uśmiech na pysku.
- Nikt cię tu nie trzyma. Uciekaj dalej. - burknął zniesmaczonym głosem Dak.
U tego lwa zawsze miałem na pieńku. Za to Jude i Josie, kochające się rodzeństwo gepardów zawsze odnosili się do mnie z szacunkiem. Aż szkoda, że ja nie potrafię być taki uczuciowy, zupełnie jak Dak, którego nawet nie obchodzi mój los. Przeturlałem się na brzuch po czym wyprostowałem łapy jeszcze lekko uginające się pod moim ciężarem.
- Miło było. - mruknąłem na prowizoryczne pożegnanie i ruszyłem.
Zatrzymałem się u tych kotów jakieś dwa tygodnie temu. Czeka mnie kolejna długa podróż, która przyniesie nowe przygody i tereny. Już mnie to jakoś nie kręci. Wolałbym zatrzymać się w jakimś miejscu już na stałe, lecz w miejscu gdzie warunki będą dla mojej rasy odpowiednie. Swobodnie opuściłem ogon by pełzł za mną niczym wąż. Opuściłem ulubione miejsce do odpoczynku trzech kotów jakim było wielkie drzewo wiśni. Gdy opuściłem teren wielkiej polany nieco przyspieszyłem.
Wędruję już dwa miesiące i muszę przyznać że mam coraz mniej sił. Nie zatrzymywałem się ani na chwilę. Własne łapy niosły mnie dniami i nocami żebym dotarł właśnie tutaj. Nie wiem jak nazwać to tutaj. Lasy jak lasy, lecz czuć że należą do kogoś konkretnego. Może wataha, stado? Żadnego wilka nie mam zamiaru poznawać. Kiedyś już miałem z jednym do czynienia. Zostawił mi parę dosyć widocznych blizn i nie miłe wspomnienia. Mimo iż czułem zapach obcych kotów, wszedłem do lasu. Powoli sunąłem liściastymi ścieżkami nasłuchując dźwięków dookoła. Co chwila słychać było jakieś szmery w krzakach niedaleko, lecz starałem się to ignorować. Przestałem kiedy drogę zagrodził mi wilczur. O wilku mowa! Jaki zbieg okoliczności... Cofnąłem się o parę kroków i schyliłem ku ziemi cicho warcząc. Moje zachowanie widać zdziwiło wilka gdyż przyglądając się mi uniósł jedną brew. Wystawiłem pazury i ukazałem długie białe kły.
- Spokojnie. - w końcu się odezwał.
Ja tu mam być spokojny kiedy jeden z moich największych wrogów staje mi naprzeciw. Zamiast posłuchać rady wilczura skoczyłem mu do gardła wysuwając pazury. Moje zamiary uległy zmianie gdyż wylądowałem pyskiem w ziemi przytrzymywany łapą przez mego nieprzyjaciela. Coś mi nie wyszło...
- Chyba wiem co z tobą zrobimy. - westchnął i łapiąc mój kark podniósł mnie na równe nogi. - Nie próbuj uciekać, ani atakować. - wytłumaczył i ruszył przed siebie.
Może ma tu jakieś posiłki? Posłusznie choć niechętnie ruszyłem za nim.
Zaprowadził mnie pod wielką jaskinię i nie zatrzymując się wprowadził i do środka. Od zewnątrz nie wyglądała na taką zadbaną jak od środka. Od razu można poznać że to prowizoryczne miejsce zamieszkania. Czyżby przyprowadził mnie do swojej Alfy? Nie cuchniało wilkami.
- Alfo Cziko? - zawołał wilk, który mnie przyprowadził.
Po chwili zza kamiennej ściany wyłoniła się... Kocica. Biały gepard w czarne cętki. W zdziwieniu uniosłem jedną brew ku górze i począłem przechodzić wzrokiem z wilka na Alfę Czikę.
- To chyba nie jest jeden z was. - zauważył wilczur. - Zabłądził na waszych terenach. Zostawiam go.
- Dziękuję. - kiwnęła głową kocica i podeszła bliżej. - Jak ci na imię?
- Drug. - zmrużyłem oczy. - Ale serio... Żeby bratać się z wilkami?
Alfa zaśmiała się cicho i zawróciła. Zanim zniknęła mruknęła coś do kogoś, kto nie znajdował się w moim polu widzenia.
- Zajmij się nim proszę.
Wychyliłem nieco łeb w bok a zza ściany wyłonił się kolejny kot.

Ktoś? ;>

✐ 593 słowa
+15 SK


Drug!


Imię: Drug
Pseudonim: Ma już wystarczająco krótkie imię, poza tym nie przepada za ksywkami.
Wiek: 9 lat
Płeć: Samiec
Stopień: Początkujący
Gatunek: Pantera śnieżna
Głos: Wiz Khalifa (pierwszy głos)
Stanowisko: Łowca
Charakter: Drug to nieco zadziorna duszyczka. Często jest czymś zniesmaczony lub zdenerwowany, a wtedy daje we znaki. Niestety w takich momentach nie odcina się od świata żeby nie zatruwać innym życia tylko wręcz przeciwnie jeszcze bardziej się udziela. Łazi gdzie popadnie i razi swym charakterem. Samiec jest też pewny siebie, odważny i zawsze trzyma się swojego zdania. Jest święcie przekonany, że to on ma zawsze racje i zdanie innych go nie rusza. Nie przyjmuje krytyki lub uwag dotyczących jego zachowania czy zainteresowań. W rozmowach często posługuje się sarkazmem lub niemiłymi żartami. Zazwyczaj jest po prostu chamski, a wtedy od razu odechciewa się jakichkolwiek kontaktów z nim. Mimo tego iż ciężko się z nim dogadać to Drug jest bardzo wierną osobą (kotem?). Można powierzyć mu sekret z pewnością że zostanie pomiędzy wami. Ciężko jest obdarzyć go zaufaniem ale samiec nigdy nie zawodzi. Wieczna samotność zaczyna go już przytłaczać więc nie gardzi spędzaniem czasu z innymi. Wystarczy znaleźć wspólny tok myślenia, tematy i powoli dochodzić do głęboko skrytego serca Druga. Otóż tak, kot takowe posiada. Potrafi lubić lub nawet kochać, lecz trzyma te uczucia dla odpowiedniej osoby. Wiele znajomych go już w życiu skrzywdziło i od tamtego momentu trzyma swoje zaufanie i uczucia głęboko zamknięte.
Żywioł: Lód
Moce: 
✧Zamrażanie
✧Telekineza
Partnerka: Na razie się wstrzyma, zobaczymy co przyniesie czas.
Rodzina: Cała rodzina Druga zginęła.
Młode: Brak
Historia: Druga oddała na świat jego matka Lilya wraz z trójką rodzeństwa. Pierwsze kilka tygodni nie działo się nic nadzwyczajnego zresztą jak to z małymi kociakami. Pierwsze spojrzenia na świat, pierwsze zapachy, dotyki i takie tam. Dopiero później zaczęła się nauka polowania i przetrwania. Druga, jego dwóch sióstr i jednego brata uczono tylko łowienia ryb gdyż rodzina Irbisów mieszkała na zimnych obszarach gdzie ciągle było śnieżnie. To były ich naturalne warunki więc musieli jakoś sobie radzić. Gdy wszystkie kocięta miały rok umiały już same o siebie zadbać, lecz nie oddalały się od rodziców. Póki żadne z nich nie miało planów na dalsze życie, postanowiło zostać. Tylko Druga ciągnęło zawsze w nieznane. Pragnął podróżować, odkrywać, zwiedzać, ale bał się tego przyznać. Za tamtych czasów był nieśmiałym pesymistą. Męczył się w rodzinnej jaskini kolejne 3 lata, do dnia, w którym wydarzył się potworny wypadek. Z samego rana podczas wyprawy na łąki było bardzo słonecznie. Cała rodzina Druga udała się na tą wycieczkę nie wiedząc, że wróci tylko jedno z nich. Mocne promienie słońca spowodowały że lodowce zaczęły topnieć. Rodzina Irbisów to zauważyła, lecz postanowili nie zwracać na to uwagi i po prostu się pospieszyć. Czas spędzony na łąkach jednak dłużył się i dłużył. Gdy ruszyli w drogę powrotną niczego nie świadomi przeszli obok lodowca, który akurat drgnął. Sparaliżowane osobniki nawet nie uciekały. Tylko przerażony Drug przebiegł na drugą stronę i desperacko wołał do siebie rodzinę. Oni tylko pożegnali się lekkim uśmiechem i zniknęli wraz ze zsuwającym się lodowcem. Oczy Druga wypełniły łzy i pragnął uciec. Uciec i nie myśleć o tym jak głupia była jego rodzina, jak głupia była że zostawiła go samego. Takim cudem właśnie samiec stracił zaufanie do innych bo nie mógłby tak cierpieć za każdym razem gdy kogoś straci. Zresztą teraz już nie miał nikogo. Przez resztę lat Drug podróżował tak jak planował, poznawał nowe osoby trzymając swoje zaufanie nadal zamknięte na klucz. W końcu gdy ''staruszek'' ukończył 9 lat miał tych podróży na swoim koncie już dużo i odczuwał szczególne przemęczenie. Postanowił znaleźć stałe miejsce zamieszkania i prowadzić tam spokojniejsze życie. Natrafił na to Stado więc został.
Właściciel: 
Szablon
Karou
Royalog