Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Qwintal. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Qwintal. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 28 października 2018

Od Qwintala C.D Teptisa

Kiedy wstałem, lekko nie ogarniałem tak szczerze. Nie wiedziałem, gdzie się znajduję. Ale jak zobaczyłem Teptisa otrzeźwiałem. Podszedłem do niego, i między nami wywiązała się krótka rozmowa (...).
-Nie musisz się fatygować. Mój smoczy towarzysz zna się nieco na rzeczy. Nie było go już parę dni, myślę więc, że niedługo się tu pojawi. - Odrzekł, kładąc spokojnie pysk na ziemi.
-To może w tym czasie, póki go nie ma, ja się przejdę po coś do jedzenia? Jeszcze niezbyt ufam łowcom, to może sam coś upoluję - powiedziałem pewnie, wychodząc z jaskini.
Na szczęście, już niedaleko zobaczyłem łanię. Prędko do niej podbiegłem, rzucając się na nią. Sprawnym ruchem przebiłem jej tchawicę. Oblizałem pysk, gdy widziałem jak bierze ostatni wdech. Przerzuciłem ją sobie przez szyję i ruszyłem w powrotnym kierunku. Przy okazji pozbierałem trochę ziół, ponieważ nie wiedziałem czy mój towarzysz po prostu nie będzie gardził samym mięsem.
Jak przekroczyłem wejście, od razu spotkałem się ze wzrokiem Tepa. Usłyszałem ciche burczenie wydobywające się z jego brzucha, na co zaśmiałem się. 
-Voila. - powiedziałem kładąc łanię na ziemi i posypując ją rozmarynem oraz tymiankiem. 
-Wiesz, że mam stół? - zapytał nie kryjąc rozbawienia. Strzeliłem sobie mentalnego facepalma, ale jak zobaczyłem, że je - odruchowo się uśmiechnąłem i dołączyłem do niego. 
***
Uprzątnąłem pozostałe kości (czaszkę sobie zachowałem, bo była elegancka i będzie pasować mi do mojego domku), i usiadłem koło Teptisa. 
-Kiedy będzie twój smok? Coraz gorzej wyglądasz.... - zauważyłem, gdy Tep co chwila przymykał oczy. Naprawdę się martwiłem...
Teptis?

sobota, 20 października 2018

Od Qwintala C.D Teptisa

-Co za idiota - powiedziałem do siebie, jak spostrzegłem panterę śnieżną, która próbowała walczyć z Wilkami Cienia. Wywróciłem oczami.
Podszedłem bliżej, i ukryłem się w krzakach. Zobaczymy jak to się potoczy, najwyżej przyłożę łapę do tej walki.
Pantera tworzyła wiązki, chyba elektryczne. Niezłe posunięcie, niezłe... - pomyślałem delikatnie wychylając się zza mojego ukrycia. Postanowiłem mu pomóc. Nie będę sukinsynem dla każdego, bez przesady. Skupiłem się na postaciach wilków i przyłożyłem łapę do skroni. A teraz zwolnijcie swoje ruchy, wasze ciała stają się coraz słabsze, każde kolejne uderzenie, może skończyć się śmiercią...  Powtarzałem w myślach, skupiając się na szarych psach. Wiedziałem, że tym nieco ułatwiłem tą walkę kotowatemu
***
Potem dopiero co zauważyłem, było to, jak kot zarył w ziemię. Wtedy postanowiłem wyjść z mojej kryjówki, którą musiałem zmieniać, wszak - walka nie działa się tylko w jednym miejscu.
Podszedłem wtedy do niego. Na szczęście -  nie stracił przytomności, ponieważ obserwował mnie.
-Em.. - zacząłem niepewnie. -  Żyjesz?
Kot próbował się podnieść, co niezbyt mu się udało. Szybko podszedłem i swoim łbem podparłem jego ciało. Jakoś się udało.
-Jeszcze tak - zaśmiał się niemo. - Teptis jestem.
-Qwintal. Całą walkę cię śledziłem i może trochę pomogłem.. To nie istotne. -machnąłem łapą. - Gdzie pomieszkujesz? Odprowadzę Cię.
-To kawałek stąd.. Powinienem dać radę sam - na potwierdzenie swoich słów odsunął się ode mnie, ale od razu stracił równowagę.
-Tak, dasz radę, oczywiście. - sarknąłem, i ruszyłem w kierunku, gdzie prowadziła mnie pantera.
***
Małymi kroczkami, i chyba z dziesięcioma przerwami doszliśmy na miejsce. Zauważyłem w kącie parę skórek zwierząt, więc skojarzyłem, że to musi być jego legowisko. Położyłem go tam a sam usiadłem na ziemi.
-Mam iść po medyka? - zapytałem rozprostowując łapy.
-Poradzę sobie bez niego - mruknął. Przymknął oczy, i powoli zatapiał się w śnie, a jako, że ja mieszkałem kawał drogi stąd i byłem wykończony, położyłem się na podłodze, i odpłynąłem.\
Teptis?

wtorek, 9 października 2018

Od Qwintala C.D Asili

Noce w stadzie były ciepłe i przyjemne. Do czasu... Jedna z moich znienawidzonych pór roku pokazywała swoje oblicze. Teraz częściej wychodziłem na polowania, żeby zapewnić sobie futra - dla ciepła, i pożywienie na chłodniejsze noce. Wiem, że to trochę barbarzyńskie, aby zabijać inne zwierzęta dla swoich potrzeb, ale co mam na to poradzić. Teraz w mojej jaskini panowała "domowa atmosfera".Nie wiem jaka powinna tam panować, ale ja czułem się tutaj bardzo przyjemnie.
Na razie alfa nie potrzebowała moich rad, więc mogłem zrobić sobie wolne. Ten czas chciałem poświęcić na samotne wędrówki.
***
Doszedłem do ładnych terenów. Rozkojarzyłem się, i nie kojarzyłem gdzie się znajduję. Myślałem nad tym, co będę dzisiaj robił. Błądziłem myślami, gdy poczułem przeszywający ból w tylnej, lewej łapie. Sapnąłem, i usiadłem.
- Cholera... - szepnąłem, gdy zauważyłem małe rozcięcie, z którego sączyła się krew. - Super.
Wstałem i próbowałem się rozruszać, gdy poczułem czyjąś obecność.
- Hej. - Usłyszałem głos jakiejś samicy. Szybko się odwróciłem, i zmierzyłem ją wzrokiem.
- Kim jesteś? - zapytałem z podejrzliwością. Zdążyłem zauważyć, że była to gepardzica o  zielonych oczach.
Samica uśmiechnęła się, i dodała - Jestem Asili, wczoraj dołączyłam do tego stada.
Prychnąłem, ale przypomniałem sobie, że warto mieć kogoś z kim można porozmawiać, więc... spróbuję być miły.
-Ja jestem Qwintal, też niedawno dołączyłem. Wiesz może, gdzie znajdę medyka? - przedstawiłem się szybko i zadałem pytanie, wskazując na łapę. Ona zaśmiała się cicho, i wywróciła oczami.
-Stoi przed tobą, pokaż mi - odsłoniłem miejsce. - No... nie wygląda to za dobrze. Wejdź do mojej jaskini i zaraz to zaopatrzymy. 
Przytaknąłem. Była bardzo miła, więc nie widzę potrzeby, by z nią wojować. 
Potulnie wszedłem do środka.
Asili?

niedziela, 7 października 2018

Od Qwintala (Do Cziki)

Wyszedłem z uśmiechem z jaskini Alfy Cziki. Szczerym uśmiechem. W końcu udało mi się odnaleźć jakieś stado… Teraz tylko muszę powiadomić mojego braciaka. Niby mógłbym to zrobić już teraz, przy pomocy myśli, ale to nie to samo. Tak cholernie tęsknię za Taco…
Postanowiłem, że trochę porozglądam się po terenach. Dzisiaj Alfa jeszcze mi odpuściła moje zadania, abym mógł bardziej się zapoznać zresztą członków, terenami, i takie duperele. Wyraźnie zaznaczyła, że w razie jakichkolwiek problemów, mogę się do niej zwrócić. Miło.
Swoją podróż, zacząłem od Tęsknych Wodospadów. Ładne miejsce, ale jak dla mnie – przejaskrawione. Idealne widoczki, pianka… Ble. Najchętniej zaszyłbym się z dala, od takich miejsc, ale z tego co wiem – tutaj jest nasz główny wodopój.
Chwilę pospacerowałem po kamieniach tworzących drogę, nawet zamoczyłem łapę. Przyjemnie jest wsadzić swoje odnóże gdzieś, gdzie nie zalatuje szambem i padliną. Wzdrygnąłem się na tą myśl.
Moim kolejnym punktem było miejsce znacznie ciekawsze – Legendarna Skała Alf. Podobno to tutaj wszystko się zaczęło. Chciałem stanąć chociaż koło niej, i – może to głupio zabrzmieć – podziękować. To dzięki niej lata mojej tułaczki się skończyły.
***
Po skończeniu moich zamiarów, rozejrzałem się trochę po okolicy, i dostrzegłem szeroką szparę, kawałek od Skały. Postanowiłem to zbadać. Wszedłem do środka, i ujrzałem coś pięknego. Idealną jaskinię dla mnie. W razie co, mój braciszek też by się zmieścił!
Było pięknie. Wszystko pachniało mokrym amfibolitem i wapnem. Idealnie. Uwielbiałem ten zapach. Od razu postanowiłem jakoś urządzić to miejsce. Pozbierałem kamienie, liście, pióra…
Podczas tych poszukiwań, upolowałem dzika i królika. Z ich skór będzie idealne posłanie.
Wszystko naprawdę rewelacyjnie się ze sobą komponowało. Byłem dumny.
Teraz, jak znalazłem sobie miejsce do spania, warto by było kogoś poznać bliżej. Z tego co słyszałem od jakichś innych kotów, najczęściej można było kogoś spotkać w okolicach Jeziora Łez. Bez wahania ruszyłem właśnie tam.

Z mojej jaskini był kawałek drogi, więc jak już dotarłem – upadłem po prostu na pysk w piach. Było tam tak cieplutko i miło…
Mój odpoczynek przerwała pewna postać, która przywoływała mnie gestem łapy. Rozpoznałem, że to była ta gepardzica, która przyjęła mnie do stada.

<Czika?>

Qwintal!


Imię: Ten tygrys? To jest Qwintal.
Pseudonim: Qwin, Qu, Tal, Czacha, Pasek (nienawidzi tego)
Wiek: 3 lata… 3 długie, męczące lata.
Płeć: Samiec, lew, tygrys, on… Po prostu samiec.
Stopień: Początkujący
Gatunek: Tygrys
Głos:  KORTEZ
Stanowisko: Doradca Alf
Charakter: Qwintal jest kopniętym przez diabła, upadłym aniołem, który potrafi nieźle skopać dupę. Należy do samców: ''Nie przeprosiłeś za to, że zabrałeś mi moją zdobycz?! Masz zjeby...''. Jeśli nie wywarłeś na nim w miarę dobrego wrażenia od początku znajomości, radzę do niego nie startować, chyba że, albo on sam do Ciebie podejdzie, albo masz zaprzyjaźnionego medyka, który leczy otwarte złamania, oraz wstrząsy mózgu. Jeśli etap ''Poznawania'' się z Qwinem, przebiegł pomyślnie, bądź z siebie dumny. Nielicznym udaje się przez to przebrnąć. Podczas znajomości jest oschły. Często używa wulgarnych słów, i tak też często, przekręca je na swój sposób. Często zaczyna bójki, a raz nawet wojnę... Jest aż za bardzo energiczny, można by rzec- ma ADHD. Potrafi być miły i romantyczny. Romantyzm u niego, jest na poziomie dziennym. Jest romantyczny dla niej. Ona jest jego promyczkiem na lepsze życie... Jedynie jest miły.. dla niektórych. Kiedy jest zdołowany, siedzi w jakimś wybranym miejscu, najczęściej jaskini, myśli nad swoim życiem. Nie powiem, że nigdy nie płacze, oraz że nie ma uczuć. Właśnie często ma załamki. Często płacze. Jeśli Ci zaufa, będzie się z tobą śmiał. Nie jest obojętny wobec słabszych *jeśli się nie sapią do niego*. Często jest też pod działaniem środków psychoaktywnych... Ale ma też rozsądek. Potrafi odmówić, lub zaproponować lepsze rozwiązanie. Jest pomocny i uczynny. Oczywiście, liczy, że Ty kiedyś też mu pomożesz. Mu warto pomagać. ONA mu pomogła, a on.. obdarzył ją tym niebezpiecznym uczuciem, jakim jest miłość. Zawsze chciał się udzielać, na rzecz stada, rodziny, świata, ale to.. nie było mu dane. Powracając do charakteru: Qwintal mało czego się boi, ale jest tylko tygrysem. Ma jakieś tam strachy. Ale nie typu, że boi się pająków, czy ciemności. Nie, nie. Wiele razy, próbował zmienić tą, swoją złą stronę, na lepszą. Ma nadzieję, ze nowe otoczenie, nowi przyjaciele oraz... nowa rodzina, go zmienią. Na zdecydowanie lepsze, oczywiście
Żywioł: Cień, Umysł
Moce: 
UMYSŁ
 Potrafi zdziałać tą swoją szarą łepetyną bardzo dużo złego w innych kocich głowach.
blokuje myśli
kontroluje myśli innych
rozmowa w myślach
czytanie w myślach
zmiana nastawienia

CIEŃ
maskowanie się w cieniu
przywoływanie postaci z cieni
ożywianie cieni innych
przenikanie przez cienie (może wejść w cień drzewa, i przenieść się w dowolne miejsce, w którym jest cień)
Partner/ka: Jest zainteresowany pewną samicą.
Rodzina: Ma jedynie Brata, o reszcie musi zapomnieć.
Młode: Brak
Historia: Dnia 19 maja, około godziny 01:30, szara tygrysica zaczyna odczuwać bóle. Nie była świadoma tego, że jest w ciąży. Nie była przygotowana na to psychicznie, jak i fizycznie. Jej partner życiowy, starał się nią zaopiekować. W końcu udało się. Na świat przyszły trzy małe, z początku białe istoty. Jego matka wyrzuciła go, jego rodzeństwo, oraz- ojca na bruk, gdy zobaczyła, że.. wyglądają inaczej, jakby sama nigdy nie przechodziła zmiany ubarwienia. Wtedy po raz pierwszy życie dało kopa w du*ę Qwintalowi.
Jego rodzinie było ciężko przeżyć na ulicy. Nie przywykli do polowania. Jedli korzonki, zioła oraz owady. Qwintal zdał sobie sprawę z tego, że nigdy jego życie nie będzie należeć do łatwych.
Cały jego świat, obrócił się, o 180 stopni, kiedy dowiedział się, że jego matka.. Nie żyje. Została potrącona przez pędzące auto. Qwin, wówczas 2 letni samiec, zaczął się staczać. Pierwsze branie, imprezowanie... Los znowu go doświadczył. Potem, wszystko zaczęło się walić. Ojciec rzucił się pod pociąg, a jego jedyna siostra- uciekła. Został on, i jego ukochany braciszek. Życie tak bardzo go zraniło. Chciał powtórzyć los swojego ojca, ale jego brat podtrzymywał go na duchu.
Pewnego razu, postanowili znaleźć jakieś inne koty, może nawet i stado..? Postarają powiadomić się o swoim ''znalezisku'' ze sobą. Zaczęli iść przed siebie. Qwintalowi się udało. Spotkał Czikę a ta zabrała go do swojego stada. Czas zacząć nowe życie- pomyślał, gdy przekraczał granice stada, a potem wylądował w jaskini... Jego dalsza historia będzie się toczyła właśnie tu. W Stadzie Adamantium - jego nowym domu, rodzinie.
Ciekawostki: 
-Lubi straszyć innych przy pomocy swoich mocy
-Jeśli się zakocha, jego serce będzie wiecznie przy tej samej osobie
-Korzysta z swoich mocy dla własnej zabawy
Właściciel: Cook!e, nonamenoright@gmail.com
Szablon
Karou
Royalog